Część państw członkowskich Sojuszu może uznać, że ryzyko konfliktu z Rosją jest zbyt wysokie i będzie uzależniać dalsze wzmacnianie wschodniej flanki od odblokowana dialogu w ramach Rady NATO – Rosja.
Incydent i groźba eskalacji wskazuje, że Sojusz musi być gotowy do reagowania na zagrożenia ze wszystkich kierunków – pisze Wojciech Lorenz w analizie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
W obliczu strategicznych celów Rosji, która dąży do utworzenia nowej architektury bezpieczeństwa i traktuje USA oraz NATO za główne zagrożenie dla swoich interesów, kryzys na południowej flance może się przenieść szybko na flankę wschodnią, gdzie Rosja ma największą zdolność do podważenia wiarygodności NATO i przywództwa Stanów Zjednoczonych w Europie.
Dlatego z perspektywy państw granicznych, w tym Polski, najważniejsze będzie utrzymanie obecności sił NATO w regionie, które zwiększają prawdopodobieństwo sojuszniczej reakcji.
Niezbędne będzie też dalsze rozwijanie zdolności do reagowania na zagrożenia ze strony Rosji na wyższych poziomach eskalacji i na zagrożenia asymetryczne związane z destabilizacją Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.
Dla części państw członkowskich NATO incydent będzie jednak dowodem, że ryzyko eskalacji prowadzącej do konfliktu z Rosją już jest zbyt wysokie. Dlatego należy się liczyć z nasileniem działań nastawionych na powrót do rozmów z Rosją na forum NATO-Rosja a nawet z uzależnianiem dalszych decyzji dotyczących wzmacniania wschodniej flanki od wznowienia takiego dialogu (WIĘCEJ).
Kresy24.pl.blog.pism.pl



