
Zdjęcie ilustracyjne. Fot: printscreen/twitter telewizja LCI
Ambasador Chin powiedział, że wątpi w suwerenność krajów byłego ZSRR. Litwa i Estonia zareagowały antychmiast, reżim Łukaszenki, jak można było przypuszczać nie zareagował.
Ambasador Chin we Francji Lu Shae wygłosił szereg skandalicznych wypowiedzi na temat Krymu i przestrzeni poradzieckiej. Podczas wywiadu dla francuskiego kanału telewizyjnego LCI dyplomata wyraził wątpliwość w ukraińską tożsamość półwyspu i suwerenność krajów, które wcześniej były częścią ZSRR. Oświadczył, że byłe republiki radzieckie rzekomo nie mają statusu w prawie międzynarodowym.
Skandaliczna wypowiedź ambasadora Chin wywołała reakcję nie tylko na Ukrainie, ale także w innych krajach poradzieckich.
Ambasador Ukrainy we Francji Wadim Omelczenko powiedział, że albo Lu Shae ma poważne problemy z geografią, albo jego słowa są sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem Pekinu, który deklaruje wspieranie integralności terytorialnej państwa ukraińskiego.
Estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna poinformował, że jego resort wezwał chińskiego ambasadora z powodu wypowiedzi chińskiego dyplomaty we Francji, który zakwestionował suwerenność krajów postsowieckich.
“To smutne, że przedstawiciel Chińskiej Republiki Ludowej ma takie poglądy. To stanowisko jest niezrozumiałe” – powiedział.
Minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis również zareagował na skandaliczne wypowiedzi ambasadora Chin we Francji dotyczące “rosyjskiego Krymu” i statusu państw postsowieckich w prawie międzynarodowym.
Landsbergis wyjaśnił, że z powodu wypowiedzi chińskiego ambasadora we Francji, kraje bałtyckie nie ufają Chinom jako “mediatorowi” w rozwiązaniu wojny na Ukrainie.
Reżim Łukaszenki nie odpowiedział w żaden sposób na oświadczenie chińskiego ambasadora.
🗣 @DariusRochebin : "Est-ce que la Crimée, à vos yeux, c'est l'Ukraine ?"
🗣 Lu Shaye : "Ça dépend comment on perçoit le problème […] Ce n'est pas si simple."
📺 #La26 pic.twitter.com/nspLMs9HO8
— LCI (@LCI) April 21, 2023
ba za charter97.org

