Nieopisana radość w domu dziesięciolatki spod Murmańska. Nie dość, że na jej list odpowiedział sam Władimir Putin, to jeszcze przysłał jej kota.
Weronika Bezugłowa z miasta Kowdor pozazdrościła szczęściu jej rówieśnika – uchodźcy z Donbasu, któremu prezydent sprezentował niedawno telefon komórkowy i notebook. Postanowiła napisać do Moskwy, adres na Kreml znalazła w Internecie.
W liście dziewczynka poskarżyła się, że mieszka bez ojca, a rodzina nie ma pieniędzy, żeby kupić kota. – Mamy mało pieniędzy i dlatego na Nowy Rok są u nas tylko cukierki. A ja bardzo bym chciała dostać malutkiego rudego lub szarego kotka z klapniętymi uszkami – podzieliła się z prezydentem swoim marzeniem.
Prezydent nie mógł pozostać obojętny na taką prośbę. Co prawda szkockiego kota zwisłouchego przywiózł Weronice do domu osobiście nie on sam, lecz mer Kowdoru w asyście telewizyjnych ekip. Ale szczęścia i wyrazów wdzięczności i tak było co niemiara.
Dziennikarze odnotowali z tej okazji, że Władimir Putin tym razem odstąpił od swojego zwyczaju. Dotychczas obdarowywał bowiem małych Rosjan szczeniętami labradora. Takiego zaszczytu dostąpili już: Achurbek Cagarajew z Osetii Północnej, Masza Kozłowa z obwodu omskiego, Katia Szewieliewa z obwodu tiumeńskiego oraz Masza Pachomowa z Jakucji.
Kresy24.pl/lenta.ru

