W rejon ćwiczeń marynarki NATO na Morzu Czarnym płyną rosyjskie okręty wojenne – podają zachodnie agencje. Ponownie pojawiły się też rosyjskie samoloty, które już wcześniej przeprowadziły pozorowane ataki na okręty Sojuszu.
Amerykański admirał Brad Williamson uspokaja jednak, że rosyjska flota “zachowuje się na razie zgodnie z normami międzynarodowymi”. “Oni mają swoje plany, a my swoje” – ocenia i przypomina, że zgodnie z konwencjami międzynarodowymi, flota Sojuszu może przebywać na Morzu Czarnym przez 21 dni od chwili wpłynięcia na ten akwen.
W bułgarskim porcie Warna cumuje obecnie 6 okrętów wojennych NATO, m.in. z USA, Włoch, Niemiec, Kanady i Rumunii. Mają one wziąć udział w ćwiczeniach na Morzu Czarnym z udziałem flot dwóch kolejnych państw Sojuszu – Bułgarii i Turcji. Manewry obejmują m.in. ćwiczenia w zakresie obrony przed samolotami i torpedami.
Tymczasem rosyjskie lotnictwo postanowiło wykorzystać okręty NATO na Morzu Czarnym jako cele swoich własnych ćwiczeń. 3 marca myśliwce Su-30 i bombowce Su-24 przeprowadziły z Krymu pozorowane ataki na amerykański krążownik USS “Vicksburg” i turecką fregatę “Turgut Reis”. Pozorowane naloty miały na celu “sprawdzenie możliwości przełamywania obrony przeciwlotniczej” NATO-wskich okrętów.
Zdaniem obserwatorów, manewry morskie NATO w bezpośrednim sąsiedztwie Krymu mają być demonstracją siły Sojuszu i ostrzeżeniem dla Rosji przed podejmowaniem przez nią ofensywy na Ukrainie.
Z kolei rosyjski MSZ potępił wpłynięcie okrętów wojennych NATO na Morze Czarne. Nazwał je “prowokacją nie służącą uregulowaniu konfliktu na Ukrainie”. “Wojskowa obecność w pobliżu konfliktu regionalnego – to zawsze bardzo niebezpieczny manewr, który może mieć liczne nieprzyjemne następstwa” – grozi przedstawiciel MSZ Rosji Aleksandr Łukaszewicz.
Pojawiło się też wideo z pokładu okrętów Sojuszu w Warnie:
Kresy24.pl


