W lutym 2014 roku, 50 rosyjskich czołgów i 200 wozów opancerzonych otrzymało rozkaz, aby przy wsparciu lotnictwa iść na Kijów. W stolicy Ukrainy miał zostać przeprowadzony również desant z pokładu śmigłowców – powiedział szef Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Serhij Paszyński, składając raport przed komisją parlamentarną.
„Aneksja Krymu – to nie był fragment. Przygotowywana była cała operacja. Straż graniczna raportowała nam, że według ich informacji, grupa taktyczna, 50 czołgów i 200 BTR – ów, dostało rozkaz marszu na Kijów przy wsparciu lotnictwa. Żeby było jasne – to 3 albo 3,5 godziny drogi”, – oświadczył Paszyński.
„Równocześnie postawiliśmy 72 brygadę z Biłej Cerkwi w stan gotowości bojowej. 90 proc. sprzętu nie wyjechała nawet z bazy. Nie ruszyły, fizycznie… nie miały akumulatorów – powiedział Paszyński. Dodał również, że w Kijowie w 2014 roku, przygotowywano się do desantu helikopterów.
„Mieliśmy informację od naszych służb specjalnych, że w centrum Kijowa przygotowywane jest lądowania desantu z helikopterów. A u nas spośród wszystkich oddziałów, pod bronią była tylko Państwowa Straż Ukrainy, i nic więcej. Na budynek Werchownej Rady wylądować by nie mogły, tam kopuła, nie udałoby się. Nawet wtedy o tym nie wspominaliśmy….”
Kresy24.pl/zn.ua


