To chyba pierwszy od zakończenia II wojny przypadek, kiedy dwa wielkie państwa oficjalnie planują wspólne interwencje zbrojne na terytorium innych krajów. Ministrowie obrony Chin i Rosji nawet nie próbowali ukrywać, czego dotyczą ich rozmowy w Pekinie. Polityczny wstęp do III wojny światowej? Czy może już konkretne plany agresji?
Moskwa i Chiny będą współpracować w celu niedopuszczenia do “kolorowych rewolucji” w sąsiednich krajach – oświadczył wiceminister obrony Rosji Anatol Antonow po rozmowach swojego szefa – Siergieja Szojgu z ministrem obrony Chin Changiem Wanquanem. Ich głównym tematem było właśnie “zagrożenie kolorowymi rewolucjami”.
Antonow podkreślił, że “kolorowe rewolucje to eksperymenty zachodnich, w tym amerykańskich technologów politycznych”. Jako przykład podał ukraiński Majdan.
Wspólne oficjalne planowanie działań całkowicie ignorujących suwerenność innych państw? Najwyraźniej ani Chiny, ani Rosja nie widzą w tym żadnego problemu. A kiedy rozmawiają o tym szefowie resortów obrony robi się naprawdę niebezpiecznie.
Przy okazji obaj ministrowie uzgodnili też stanowiska ideologiczne w kwestii historii. W kontekście przygotowań do obchodów 70 rocznicy zakończenia II wojny obaj sprzeciwili się “podejmowanym przez niektóre kraje próbom zmiany historii i oceny skutków tej wojny” – podaje agencja TASS.
Kresy24.pl / svaboda.org


