
Grafika: euvsdisinfo.eu
Polskie MSZ mocno odpowiedziało rzeczniczce MSZ Rosji, Marii Zacharowej, która zaatakowała Karola Nawrockiego i Radosława Sikorskiego. Poszło jej między innymi o te słowa w przemówieniu polskiego prezydenta:
“Interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski. To oczywiste. Taka jest strategia państwa polskiego. Niech mordują tam sowietów, którzy ich napadli i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie”.
Dodał jednocześnie, że strategicznym interesem Polski jest też, żeby nie powiewały w Warszawie i w Polsce banderowskie flagi.
W odpowiedzi Zacharowa nazwała Nawrockiego i Sikorskiego “rusofobami”. Według niej, kiedyś granica między Polską i Rosją była granicą “wzajemnie korzystnej współpracy, z której dzięki takim jak Nawrocki i Sikorski nie zostało już nic”. Na jej wypowiedź zareagował rzecznik MSZ Maciej Wewiór:
“Maria Zacharowa znów wygraża Polsce. Czas na fakty. Rosja ma terytorium 55 razy większe od Polski, potężne złoża i 4 razy większą populację. Ale to Polska jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek, nasz PKB na mieszkańca jest 2 razy wyższy. Mamy ponad 2 razy więcej autostrad i dróg ekspresowych, a wskaźnik zabójstw jest u nas blisko 10 razy niższy” – napisał.
“Gdy my wspieramy rodziny przez 800+, żłobkowe, urlopy, to w Rosji fundamentem polityki społecznej stają się żołdy i ‘trumienne’. My nie wysyłamy żołnierzy na front, gdzie długość życia wynosi około 30 minut. A nasi politycy spierają się ze sobą nawet stojąc przy otwartych oknach…” – dodał, sugerując zapewne częste “wypadanie z okien” przeciwników Putina.
“Rzeczniczka rosyjskiego MSZ zapomina, że to Rosja wygraża i atakuje swoich sąsiadów, czy to zbrojnie czy hybrydowo. Każdy wolałby mieć za sąsiada państwo, z którym można handlować, nie zgadzać się i dyskutować, a nie agresora, przed którym trzeba przygotowywać się do obrony. Zamiast znów szukać winnych w Warszawie, czas spojrzeć na Moskwę, pani Zacharowa!” – wezwał rzecznik polskiego MSZ.
Zareagował również Radosław Sikorski:
“Rzeczniczka rosyjskiego MSZ nazwała prezydenta Polski Karola Nawrockiego i mnie rusofobami. Oto moje argumenty, dlaczego się myli” – napisał Sikorski, zamieszczając nagranie swojego wystąpienia w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, gdzie obalił narrację Rosję dotyczącą Ukrainy i Zachodu.
“Rosyjski ambasador oznajmił m. in., że zachodnie państwa są ‘więźniami rusofobii’. Fobia oznacza irracjonalny strach. Tymczasem niemal codziennie były prezydent Rosji i propagandyści Władimira Putina grożą nam nuklearną zagładą. Uważam, że nie jest to irracjonalne. Kiedy Rosja nam grozi, my jej wierzymy” – podkreślił.

