Moskwa chce zakończyć konflikt z Kijowem na własnych warunkach, ale żeby to osiągnąć, musi nie tylko destabilizować Ukrainę, ale też przekonać do siebie jej mieszkańców. Od pewnego czasu zabiega o pojednanie – pisze Paweł Kost, członek Rady Ekspertów Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie w art. „Rosja chce się godzić” cytowanym na portalu new.org.pl.
(…) Od podpisania porozumieniach mińskich w lutym 2015 roku polityka Moskwy, w tym informacyjna, znacznie ewoluowała. Po trwającym od Majdanu do Mińska-2 okresie silnej konfrontacji politycznej, gospodarczej i militarnej, Moskwa skupiła się na destabilizowaniu zachodniego sąsiada. Etap ten trwa po dziś dzień, choć co najmniej od połowy ubiegłego roku ma nowy element. Jest nim wzmożenie przyjaznych gestów i rosnąca aktywność mediów prorosyjskich nad Dnieprem oraz korelowanie ich działalności z przekazem płynącym z mediów w Rosji.
Moskwa stara się wywołać rozmaite kryzysy nad Dnieprem, a jej kluczowym zadaniem jest doprowadzenie do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Najświeższym przykładem takich wysiłków jest eksponowanie konfliktu pomiędzy kluczowymi siłami tworzącymi rządzącą koalicję w Radzie Najwyższej – Blokiem Petro Poroszenki i Frontem Ludowym. Jedną z najważniejszych postaci tego ostatniego ugrupowania jest minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, a wyolbrzymianie sporów, dyskredytacja reformy policji i prowokowanie dymisji Awakowa to jedno z ulubionych zajęć prorosyjskich polityków i mediów nad Dnieprem. Taka dymisja niemal na pewno skutkowałaby koniecznością rozpisania nowych wyborów parlamentarnych.
Siły prorosyjskie skupiają także uwagę na rzeczywistych lub wyimaginowanych nadużyciach korupcyjnych. Wyolbrzymiają przy tym problem i stawiają znak równości między obecnymi władzami a reżimem Wiktora Janukowycza. Wyjątkowo eksploatowany jest też temat podwyżki cen usług komunalnych, która to dla mieszkańców Ukrainy ma być dowodem na rzekomo błędny kurs Kijowa na uniezależnienie energetyczne od Rosji. Wiele mówi się także o rosyjskich próbach paraliżu ukraińskiego systemu energetycznego, zwłaszcza w okresie największych mrozów (ich ostatni akord spodziewany jest na przełomie pierwszej i drugiej dekady lutego). Nie porzucono też wiecznie budzących duże emocje kwestii językowej i religijnej – Kijów sam zresztą niekiedy pomaga w pogłębianiu tych sporów.
Pozostaje jeszcze temat Donbasu. Na jego przykładzie widać najlepiej, jak ewoluuje kremlowska polityka informacyjna. Kontynuacja konfliktu o zmiennej intensywności (czego ostatnim przykładem są starcia na łuku switłodarskim i w Awdijiwce) i towarzyszące mu straty ludzkie ma między innymi wywołać nad Dnieprem społeczne oburzenie. Celem długoterminowym jest z kolei zmęczenie ukraińskiego społeczeństwa wojną i, w rezultacie, gotowość Ukrainy do przeprowadzenia wyborów na Donbasie oraz reintegracja jego okupowanych rejonów według modelu proponowanego przez Kreml. W ten sposób Kreml przechodzi z etapu „destabilizacyjnego” do „destabilizacyjno-pojednawczego”. (WIĘCEJ)
Kresy24.pl/new.org.pl



