Australijska minister spraw zagranicznych Julie Bishop powiedziała dzisiaj, że lista oskarżonych o zestrzelenie malezyjskiego samolotu zostanie ogłoszona przed końcem roku.
Chodzi o katastrofę z 17 lipca 2014, kiedy statek powietrzny należący do malezyjskich linii lotniczych Malaysia Arilines (lot MH17) został zestrzelony nad okupowaną przez rosyjskich separatystów częścią Ukrainy.
Wśród pasażerów samolotu dominowali Holendrzy, wszelako na pokładzie było również 28 Australijczyków. To dlatego sprawa obchodzi również władze w Canberze.
28 września br. międzynarodowy komitet śledczy z siedzibą w Holandii orzekł, że boeing 777 został zestrzelony z wyrzutni rakiet typu “Buk”, przywiezionej do obwodu donieckiego z terenu Federacji Rosyjskiej, a po zakończeniu “mokrej roboty”odwiezionej do kraju pochodzenia.
Julie Bishop chce, aby lista podejrzanych o spowodowanie tragedii została zaprezentowana do końca roku. Na wiosnę ma być natomiast gotowy akt oskarżenia, który – jak można przypuszczać – zostanie skierowany do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.
Australijska minister dodaje, że jeśli Rosjanie nie będą grzecznie współpracować z Trybunałem, zastosowana może zostać procedura rodem “z Lockerbie”.
Chodzi o katastrofę lotniczą z 1988, za którą stało dwóch agentów libijskiego wywiadu, czytaj: ludzi ówczesnego dyktatora Muhamara Kadafiego.
Ponieważ Libia nie chciała ich wydać w ręce szkockiego wymiaru sprawiedliwości, ONZ nałożyła na nią sankcje. Po kilku latach Kadafi zmiękł i zbrodniarzy wydał.
To chyba słuszna droga: z bandytami należy postępować twardo. Nie będzie chciała Rosja wydać przestępców? To niech liczy się z tym, że dostaną jej “dowalone” kolejne sankcje.
Putin nie jest wieczny. Kiedy definitywnie skończą się możliwości robienia interesów z Zachodem, rosyjscy oligarchowie podziękują Wołodii. Tak, jak ich przodkowie podziękowali carowi Pawłowi w 1801 r.
Kresy24.pl
