– W chwilach kryzysu nasuwa się wrażenie, że polityka dominuje nad gospodarką – takimi refleksjami podzielił się z chińskimi dziennikarzami Władimir Putin. Czyżby rosyjski przywódca przeżywał kryzys?
Spostrzeżenia prezydenta Rosji, który wybiera się właśnie do Pekinu, dotyczyły przyczyn nieustannego spadku cen ropy naftowej. I jego zdaniem za tym procesem może kryć się polityka „pewnych państw”, które używają takich mechanizmów w kryzysowych czasach. Ale kryzys oczywiście nie dotyczy Rosji, ale ich samych – wynika z wywodów Putina, który podkreślił, że szereg państw zmniejszył zużycie energii w związku ze spowolnieniem tempa wzrostu światowej gospodarki.
Nie tak dawno Putin ostrzegał, że jeżeli cena ropy spadnie poniżej 80 dolarów za baryłkę, będzie to oznaczać dla światowej gospodarki krach. Na razie baryłka marki „Brent” kosztuje nieco poniżej 82 dolarów, ale i to dotkliwie uderza w gospodarkę – tyle, że rosyjską. Właśnie z nieustannym spadkiem cen ropy związany jest historyczny spadek wartości rubla. Dzisiaj na moskiewskiej giełdzie kurs dolara osiągnął pułap 48 rubli, a koszt europejskiej waluty przekroczył nową psychologiczną granicę – 60 rubli za euro.
Kresy24.pl/mk.ru

