
fot. Wikimedia Commons, CC
Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział we francuskiej telewizji, że nie chce używać słowa “ludobójstwo” na określenie działań Rosji na Ukrainie i ostrzegł przed “eskalacją retoryki”.
Stwierdził, że należy być ostrożnym z takimi zwrotami, “bo te dwa narody są braterskie”.
– Chcę kontynuować próby, ile mogę, przerwania tej wojny i odbudowy pokoju. Nie jestem pewien, że eskalacja retoryki służby sprawie – stwierdził.
Macrona w następną niedzielę czeka druga tura wyborów prezydenckich we Francji. Zmierzy się z liderką Frontu Narodowego Marine Le Pen, która w tym tygodniu wypowiedziała się przeciwko sankcjom energetycznym wobec Rosji.
Prezydent USA Joe Biden wczoraj w nocy polskiego czasu po raz pierwszy nazwał ludobójstwem zbrodnie popełnione przez żołnierzy rosyjskich na Ukrainie.
“Prawdziwe słowa od prawdziwego przywódcy. Ważne jest nazywanie rzeczy po imieniu, aby oprzeć się złu. Jesteśmy wdzięczni za pomoc, jaką USA już udzieliły i pilnie potrzebujemy cięższej broni, aby powstrzymać dalsze okrucieństwa Rosji” – odniósł się do wypowiedzi Bidena prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Przypomnijmy, że Macron, tak ostrożny, by nie obrazić Putina, w zeszłym tygodniu nazwał polskiego premiera “skrajnie prawicowym” “antysemitą” i oskarżył go o mieszanie się w wewnętrzne sprawy Francji.
Po tej kłamliwej wypowiedzi ambasador Francji w Polsce został wezwany do polskiego MSZ.
– Jeżeli chcemy to zrobić, nie możemy eskalować ani w słowach, ani w działaniach – przekonywał pod koniec marca w rozmowie z francuską telewizją państwową Emmanuel Macron.
Oprac. MaH, bbc.com, unian.net



