
fot: president.gov.by
„Ukraina zaatakowałaby Białoruś, gdyby nie wyprzedzający atak Rosji” – oświadczył 11 marca Aleksander Łukaszenka podczas spotkania w Moskwie ze swoim sojusznikiem Władimirem Putinem.
11 marca rozpoczęła się wizyta białoruskiego dyktatora w Moskwie. To już drugie spotkanie w tym roku.
Przypomnijmy, że po ich poprzednim spotkaniu w drugiej połowie lutego wkrótce rozpoczęła się wojna z Ukrainą.
„Ukraina zaatakowałaby Białoruś, gdyby nie prewencyjny atak Rosji” – powiedział Łukaszenka podczas spotkania z Putinem.
Łukaszenka nie dostarczył żadnych dowodów na poparcie swojej tezy, powiedział tylko, że przywiózł ze sobą z Mińska …. mapę.
Białoruski satrapa twierdzi, że nie ma potrzeby przepraszać za naloty na Ukrainę, bo Ukraina rzekomo sześć godzin przed inwazją rosyjską przygotowywała atak na Białoruś, „na wojska rosyjskie i białoruskie, które ćwiczyły w ramach manewrów Sojusznicza Stanowczość – 2022”.
Łukaszenka powiedział też, że strona ukraińska rzekomo „szykowała agresję z pomocą elektrowni atomowych, a teraz „siłą” doprowadziła prąd do elektrowni atomowej w Czarnobylu”.
Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Aleksiej Daniłow przypomniał wczoraj pierwsze dni wojny Rosji z Ukrainą.
Zaznaczył, że Ukraina spodziewałą się rosyjskiej agresji militarnej, ale strona ukraińska nie była do końca przygotowana na to, że rosyjska ofensywa zostanie przeprowadzona przez Białoruś.
Wcześniej Łukaszenka zaklinał się, że gwarantuje Rosjanom zabezpieczenie tyłów, ale nie wyśle białoruskich żołnierzy na Ukrainę.
oprac. ba za svaboda.org



