Aleksander Łukaszenka wypowiedział się o gastronomicznych upodobaniach syna Mikołaja i swoich:
„On będzie biegać, skakać, uprawiać sport i tak dalej. Ale on je tylko kartofle, placki ziemniaczene, a nie jakieś tam „picce –mszicce”, niczego w tym stylu… Ja ani razu… no, może raz próbowałem pizzę czy tę surową rybę japońską – jak jej tam? Sushi. Koszmar!
Próbowałem kiedyś, ale u nas na wsi tylko psy to jadły. A teraz u nas mówią, że to smaczne. Ja Mikołaja nie przyzwyczajam do tego – kawioru i śledzia nie jada – kategorycznie, nie lubi, nie je i nawet nie podchodzi do tego. Ja do kawioru też odnoszę się absolutnie obojętnie, bo w dzieciństwie do tego nie przywykłem. Wypracowałem sobie pewien schemat odnośnie jedzenia, ubioru i zachowania, jestem normalny i chcę, żeby moje dzieci takie były. Wychowuję je tak, jak sam byłem wychowany”.
Jak powiedział Łukaszenka w wywiadzie udzielonym 6 sierpnia br. dla trzech mediów niezależnych, wielokrotnie proponowano mu, żeby wysłał syna na zagraniczne uczelnie, ale jest on kategorycznie przeciwnikiem takiego rozwiązania.
„Wychowuje syna sam i zrobię wszystko, żeby tak samo jak ja umiał i kosić i gwóźdź w ścianę wbić”.
Kresy24.p/euroradio.fm

