Na spotkaniu z armeńskim ambasadorem w Mińsku Aleksander Łukaszenka dał upust swojej miłości do Władimira Putina. Czy flirt z Zachodem kończy się definitywnie?
Łukaszence nie są potrzebni pośrednicy, żeby utrzymywać i podtrzymywać stosunki z Rosją – podaje białoruski portal telegraf.by. Jak informuje administracja prezydenta 28 marca, podczas spotkania z ambasadorem Armenii Chaczatrianem, Łukaszenko powiedział:
Spokojnie – mamy wspaniałe relacje z Władimirem Władimirowiczem Putinem. Wspaniałe. Znajdziemy czas i spotkamy się. Jeśli są jakieś problemy, rozwiązujemy je.
Baćka zaznaczył również, że:
Sprawy rozwiązujemy we dwóch, bez pośredników, żadne pośrednictwo nie jest nam potrzebne. Jesteśmy RODZENI BRACIA, nic nas nie różni. Ja mu powiedziałem publicznie, że może nadejść taki czas, że będziemy stać do siebie plecami i ostrzeliwać się – jak mówią wojskowi.
Retoryka typowo łukaszenkowska. Ale zupełnie inna od tej, którą oficjalny Mińsk praktykował jeszcze dwa miesiące temu. Stać do siebie plecami i ostrzeliwać się? Jeśli obaj bracia nie zamienia się miejscami – jesteśmy spokojni.
Kresy24.pl



