
Fot: prezydent.gov.by
5 listopada Aleksander Łukaszenka udał się z roboczą wizytą do Mohylewa. Zwracając się do mieszkańców miasta wezwał ich, by nie rzucali się na importowane produkty żywnościowe, ale jedli wyhodowane przez siebie kartofle i marchew.
Jak poinformowała służba prasowa białoruskiego dyktatora, udzielił on wskzówek dotyczących zdrowego stylu życia.
Według Łukaszenki, najważniejsze to porzucenie importowanych produktów. Przyznał, że on sam próbuje jeść tylko to, co sam uprawia.
– Mam wiele okazji do kupowania importowanych produktów, ale nigdy nie jadłem niczego sprowadzanego z zagranicy. Produkujemy własne ziemniaki, marchew, kapustę… Produkujemy wszystko. A mięso i produkty mleczne są najlepsze na świecie. Dlatego powinniście jeść tylko swoje własne jedzenie. To jest moja rada, powiedział.
Łukaszenka zachęcał też mieszkańców Mohylewa, aby przenosili się na wieś: kupowali ziemię i tam zamieszkali.
– Musimy aktywniej zagospodarować opuszczone miejscowości. Przelatujesz nad Białorusią i po prostu żal ściska. Jeśli masz kopiejkę, lepiej zainwestuj w tę ziemię. I odrywajcie swoje dzieci od tych gadżetów – powiedział Łukaszenka.
Łukaszenka nie po raz pierwszy wypowiada się na temat żywienia, przeciwstawiając produkty krajowe importowanym. 8 października, na kongresie Belkoopsojuz, podzielił się wspomnieniami z dzieciństwa:
– Często to opowiadam. Wiecie, jak jeszcze w tym odległym dzieciństwie ludzie jedli? Starsi ludzie pamiętają. Pamiętam… Pamiętam ten chleb, posypany cukrem i skropiony wodą, żeby się nie rozsypał. Kiedy zacząłeś jeść, przyszedł pies i złapał to: upadł w piach, w ziemię, ale się podnosiło i zjadało! … Tak to było. I jedliśmy bardzo prosto: to było dobre, zdrowe jedzenie. Ale nie wyglądało to, być może, tak jak na Zachodzie – wspominał Łukaszenka.
oprac. ba za reform.by


