
Aleksander Łukaszenka. Fot: belta.by
Aleksander Łukaszenka przyznał, że nie potrafi powstrzymać katastrofalnego spadku liczby urodzeń na Białorusi. Dyktator chce, aby rząd znalazł „skuteczną formułę”, która skłoni młodych do zakładania rodzin i posiadania większej liczby dzieci.
Podczas spotkania z urzędnikami Łukaszenka zwrócił uwagę na dramatyczną różnicę między sytuacją sprzed dekady a obecną. Jak podkreślił, w 2015 roku na Białorusi urodziło się około 120 tys. dzieci, podczas gdy w ubiegłym roku liczba ta spadła do zaledwie 55 tys.
Co ciekawe, w tym samym czasie – jak zauważył dyktator – PKB na mieszkańca wzrósł z około 18 tys. do 35 tys. dolarów.
Łukaszenka wyliczał, że państwo wypłaca rodzinom świadczenia po narodzinach dzieci. Za pierwsze dziecko rodzina otrzymuje około 5 tys. rubli, a za kolejne ponad 7 tys. rubli. Do tego dochodzi miesięczny zasiłek i kapitał rodzinny.
„Wydawałoby się, że rodzą! Dzieci są całkowicie uzależnione od państwa” – stwierdził.
Jego zdaniem problem tkwi jednak w zmianie podejścia młodego pokolenia.
„Młodzi ludzie najpierw próbują rozwiązywać inne problemy: edukację, karierę, coś jeszcze, a dopiero potem rodzą” – narzekał.
Łukaszenka chce teraz, aby rząd opracował mechanizm, który nie tylko zwiększy liczbę urodzeń, ale również sprawi, że wielodzietność stanie się „modnym trendem”.
„Żebyśmy nie zniknęli jako naród i mieli dla kogo pracować” – tłumaczył.
Według dyktatora podstawą powinien być model „dwoje rodziców – dwoje dzieci”, a jeszcze lepiej – troje lub więcej.
Łukaszenka, zastanawiając się nad tym, jak skłonić Białorusinów do posiadania większej liczby dzieci, pominął jeden zasadniczy element: dzieci rodzą się nie tylko za pieniądze, ale przede wszystkim tam, gdzie ludzie widzą przyszłość.
Młodzi ludzie potrzebują poczucia bezpieczeństwa, stabilności i przekonania, że mają wpływ na własne życie. Potrzebują również wolności, możliwości rozwoju, normalnego życia zawodowego i pewności, że ich dzieci będą mogły dorastać w kraju, który należy do nich i w którym mogą swobodnie wyrażać swoje poglądy.
Tymczasem przez lata Białoruś budowała rzeczywistość opartą na zupełnie innych zasadach. Represje, strach, ograniczanie wolności w każdym wymiarze, prześladowania przeciwników politycznych, zmuszanie młodych do emigracji, trudno uznać za warunki sprzyjające podejmowaniu decyzji o założeniu rodziny na Białorusi.



