W ferworze doniesień z kijowskiego marszu ku czci Bandery zniknęła kompletnie informacja o spaleniu Muzeum-Kryjówki UPA w lesie k. miejscowości Basiówka (obecnie: Basiwka) w obwodzie lwowskim
Obiekt został oddany do użytku w 2014 roku, w miejscu gdzie UPA drukowała swoje materiały propagandowe. W 1955 rozegrała się tu walka między żołnierzami ukraińskiego podziemia antykomunistycznego a oddziałami sowieckimi, nazywana niekiedy ostatnią bitwą UPA. Miejsce symboliczne.
Dyrektor Muzeum, Iwan Popowycz mówi: “to było podłożenie ognia. <<Kryjówka>> to podziemna przestrzeń o powierzchni 120 metrów kwadratowych, wydrążona w gliniastym terenie [który ma naturalne działanie przeciwpożarowe], a zatem sprawcy musieli użyć substancji łatwopalnej, by pomieszczenia się zajęły”.
Popowycz dodaje, że nie ma pojęcia, kto spalił Muzeum. Z kolei rzecznika obwodowej policji ze Lwowa, Switłana Dobrowolska powiedziała, że wszczęto w tej sprawie dochodzenie “przedprocesowe”.
Placówka musiała spalić się między 4 po południu 1 stycznia, kiedy ostatni pracownik – a był nim dyrektor Popowycz – wychodził do domu, a wczesnym popołudniem dnia następnego, kiedy ponownie zjawił się w pracy.
Kto dokonać aktu wandalizmu? Jak wspominaliśmy, nie wiadomo. Niewykluczone jednak, że to kolejna rosyjska prowokacja, mająca na celu wbicie klina między Polaków a Ukraińców. Tylko czekać, aż na okolicznych drzewach odnalezione zostaną znaki “Polski Walczącej”.
Kresy24.pl

