Do tatarskiej wsi Dolinka na Krymie wtargnęła 25-osobowa banda rosyjskich Kozaków, która wspólnie z funkcjonariuszami FSB wdziera się do kolejnych domów – podaje portal “15 Minut”.
Powodem najścia jest pomalowanie dzień wcześniej przez nieznanych sprawców okolicznych przystanków autobusowych na niebiesko-żółte barwy narodowe Ukrainy. Kozacy i FSB mają nadzieję, że w którymś z tatarskich domów znajdą jakieś dowody i schwytają winowajców.
Mieszkańcy mówią, że Kozacy zachowują się agresywnie, wdzierają się bez nakazu do kolejnych domów i plądrują je. Ich wściekłość wywołała też wywieszona na jednym z domów flaga Tatarów Krymskich. Liderka miejscowej społeczności tatarskiej Sanije Ametowa obawia się, że w kolejnych dniach Kozacy i FSB dokonają podobnych najazdów na inne okoliczne wsie.
Z kolei prokuratura Krymu potwierdziła, że prowadzi śledztwo w sprawie znikania bez śladu kolejnych lokalnych działaczy tatarskich. Obecnie takich przypadków jest już 30 – podaje portal “Krym.Realia”.
Prokuratura zapewnia, że bierze pod uwagę także materiały o porwaniach Tatarów dostarczone przez ich emigracyjnego przywódcę Mustafę Dżemilewa. Na razie jednak ani nie udało się nikogo odnaleźć, ani wykryć żadnych sprawców.
Tymczasem w ubiegłym tygodniu w Kerczu zaginęło kolejnych dwóch Tatarów – Rusłan Ganijew i Arlen Terechow. Nie byli oni nawet działaczami, po prostu chodzili do meczetu i byli poważani w swoim środowisku. Ich rodziny są przekonane, że podobnie jak ich poprzednicy, zostali porwani przez bandytów z rosyjskich służb specjalnych.
Jednocześnie wyszło na jaw, że rosyjskie FSB w czasie przesłuchań aresztowanych tatarskich działaczy torturuje ich prądem. Koordynator Tatarów Krymskich Abdureszit Dżepparow poinformował, że ma dowody na takie tortury wobec 24-letniego Inwira Kroszy. Funkcjonariusze usiłowali go w ten sposób zmusić do współpracy.
Czterech kolejnych tatarskich działaczy z Sewastopola znajdujących się w aresztach ma zostać przewiezionych z Krymu do Rostowa, aby tam stanąć przed sądem wojskowym.
Kresy24.pl
