W czasie prób nowej rosyjskiej rakiety na poligonie pod Archangielskiem pocisk zszedł z kursu i trafił w dom mieszkalny w miasteczku Sopka – potwierdziło rosyjskie Ministerstwo Obrony.
Jak podaje agencja Interfax, rakieta spadła na 3-piętrowy blok, w którym mieszkały rodziny wojskowych i znajdowało się przedszkole. Zniszczone zostały dwa mieszkania, dach i wybuchł pożar, a w okolicznych domach podmuch eksplozji wybił szyby.
Agencja TASS zapewnia, że w wyniku katastrofy nikt nie zginął, gdyż dom znajdował się w strefie bezpieczeństwa, z której przed próbami rakietowymi ewakuowano mieszkańców. Pożar został ugaszony i – jak zapewniają rosyjskie władze – “blok został uszkodzony tylko nieznacznie”. Na zdjęciu z miejsca katastrofy widać jednak co innego:
Państwowe zakłady “Maszynostrojenije”, które wyprodukowały felerną rakietę natychmiast obiecały, że pomogą w remoncie budynku i pokryją mieszkańcom straty. Firma zapewnia, że rakieta nie eksplodowała, a jedynie rozpadła się na kawałki, które trafiły w dom.
Świadkowie katastrofy twierdzą natomiast, że – wbrew zapewnieniom władz – uszkodzone zostały nie 2 a 4 mieszkania. Przed rozpoczęciem prób rakietowych nie było też żadnej ewakuacji mieszkańców. Ofiar udało się uniknąć tylko dlatego, że większość ludzi była w pracy, a dzieci w szkole. Przedszkole mieściło się natomiast na parterze, zaś rakieta spadła na dom z góry.
Tymczasem przedstawiciel rosyjskiej Floty Północnej kapitan Wadim Sierga – pomimo, że resort obrony, zakłady “Maszynostrojenije” i świadkowie potwierdzili fakt trafienia rakiety w dom – zaprzeczył jakoby armia rosyjska w ogóle prowadziła w tym rejonie jakichkolwiek próby rakietowe…
Kresy24.pl



