Szef Litewskiej Służby Geologicznej Jonas Stakunas podsumował prowadzone przez polskich naukowców prace badawcze nad strukturą Góry Giedymina, która wraz z zdobiącą ją basztą stanowi najważniejszy landmark Wilna i całej Litwy.
Temat geologii Góry Giedymina (a. Zamkowej) wrócił niczym bumerang po ostatnich nawałnicach, które na nowo zagroziły zabytkowemu kompleksowi topograficzno-archeologicznemu.
Wezwani na pomoc eksperci z Polski, przy użyciu “metody nieinwazyjnej” (proszę nas nie pytać, co to znaczy) doszli do wniosku, że dotychczasowe prace melioracyjne miały jeden grzech pierworodny.
Do tej pory uważano, że struktura wzniesienia przypomina, mówiąc obrazowo, napoleonkę, względnie napoleonkę wielopiętrową, tzn. że poszczególne piętra przemieszczają się względem siebie dzięki warstwom ziemnego “kremu”.
Tymczasem, jak tłumaczy Jonas Stakunas, porównanie z napoleonką jest chybione. Góra Giedymina, gdyby zrobić jej przekrój, ukazałaby się na naszym oczom na podobieństwo kruchego ciasta – tak, jak ma to miejsce w kopalniach.
Jak tłumaczy Grzegorz Pacanowski z Państwowego Instytutu Geologicznego, wiele czynników mogło złożyć się na taki stan rzeczy: wycięcie porastających wzgórze lasów, pochówki w powstaniu styczniowym, prace archeologiczne…
Jakkolwiek sytuacja jest poważna, Góra Zamkowa postoi jeszcze wiele lat. Musi. Na ratowanie wizytówki Wilna litewski rząd przeznaczył 3 miliony euro.
Kresy24.pl / wilnoteka.lt

