Na facebookowym profilu i na stronie internetowej projektu „Myrotworec” (Rozjemca), dokumentującego przestępstwa wspieranych przez Moskwę donbaskich separatystów, pojawiły się informacje o kolejnych 293 zagranicznych dziennikarzach, którym akredytacji udzieliły władze samozwańczych republik.
Wcześniej na stronie „Myrotworca” ukazała się lista z danymi ponad 4 tysięcy dziennikarzy (imiona i nazwiska, adresy mailowe i numery telefonów). Jak wynika z publikacji „Myrotworca” wielu z tych, którzy zostali afiliowani przez media zagraniczne – takie jak BBC, CNN czy AFP – mieli rosyjskie imiona i nazwiska.
Wielu z nich – podkreślał „Myrotowrec”, znalazło się na terytorium Donbasu, choć granicy Ukrainy nie przekraczali, do jej władz się o zgodę nigdy nie zwracali, a do separatystycznych republik przedostali się nielegalnie z Federacji Rosyjskiej. Są i tacy, którzy mieniąc się dziennikarzami z broną w ręku brali udział w walkach po stronie rosyjskich separatystów – pisze “Myrotworec”.
Po opublikowaniu pierwszej listy „Myrotworec” uzupełnił ją. Na uaktualnionej, z lutego br., jest nie 4000 tys., a 5412 wpisów, przy czym 2082 dotyczą dziennikarzy z Rosji, 816 z innych państw, pozostali to miejscowi funkcjonariusze prorosyjskich mediów – informuje “Myrotworec” .
Na pierwszą publikację danych personalnych akredytowanych przez DNR dziennikarzy ostro zareagował i o usunięcie ich z przestrzeni publicznej zaapelował ambasador UE na Ukrainie Jan Tombiński. Publikacja chronionych danych personalnych narusza standardy międzynarodowe i naraża dziennikarzy na ryzyko – oświadczył wówczas Tombiński, cytowany przez “Ukrainską Prawdę”.
Sprawą, która zyskała miano „DNR Leaks”, zajęło się biuro ukraińskiego rzecznika praw obywatelskich i prokuratura, która wszczęła śledztwo z paragrafu o “szkodzenie działalności zawodowej dziennikarzy”.
13 maja portal został zamknięty. Ostro zareagował na to Dmytro Tymczuk –wojskowy, deputowany Rady Najwyższej, koordynator portalu “Informacyjny Opór” (patrz załączone wideo). 15 maja wiceminister ds. czasowo okupowanych terytoriów w Donbasie Georgij Tuka oświadczył, że „Myrotworec” wznowi pracę. Portal ponownie uruchomiono 19 maja.
„Myrotworec” to portal, z którego pomocy miały korzystać m.in. ukraińskie służby specjalne (w tym wywiad, SBU i służby graniczne). Gromadzonymi przez „Myrotworca” danymi miały się też interesować służby zachodnie.
O „Myrotworcu” było głośno m.in. w czerwcu ub. roku, kiedy szef ukraińskiego MSW Anton Heraszczenko poinformował, że uczestnicy projektu przechwycili tajne plany ataku rosyjskich wojsk na Ukrainę.
Ściśle tajne dokumenty, które udało się przechwycić hakerom „Myrotworca”, miały powstać w sztabie Zachodniego Okręgu Wojskowego Federacji Rosyjskiej i zawierać szczegółowy plan inwazji wojsk rosyjskich na południowo-wschodnią Ukrainę. Wojska miały atakować kolejno obwody: charkowski i doniecki, a następnie połtawski, czernihowski i kijowski. Według przechwyconych wówczas przez „Myrotworca” planów, sztab generalny FR wyznaczył sobie na zajęcie lewobrzeżnej części Ukrainy zaledwie 15 dni. Zgodnie z nimi, po udanej inwazji wojsk nowa droga graniczna miałaby przebiegać wzdłuż Dniepru.
Kresy24.pl/Korrespondent.net
