
Logistyka i infrastruktura Rosjan na półwyspie są już niemal całkiem sparaliżowane. Teraz niszczona ma być po kolei obrona powietrzna i jednostki wojskowe.
Kolejne miasta i wsie na okupowanym Krymie zostają bez prądu i wody w wyniku nieustannych uderzeń ukraińskich dronów w elektrownie, stacje transformatorowe i składy paliw – donosi rosyjski Kommersant, powołując się na tamtejsze władze.
W 20-tysięcznym Armiańsku prądu i wody nie ma już prawie 3 dni, podobnie jak w rejonie Teodozji i w Krasnoperekopsku, a pobliska wieś Ishun jest odcięta od dostaw już 6 dni. Szef rosyjskiego “rządu Krymu”, Jurij Gotsaniuk potwierdził, że miał miejsce zmasowany ukraiński atak na główną sieć energetyczną zasilającą te miejscowości.
Przerwy w dostawach prądu odnotowano też w Symferopolu, Eupatorii, Sakach i rejonie saskim, w rejonach miejskich Jałty, Ałuszty, Sudaku, Bachczysaraju, Czarnomorska, Symferopola, Krasnogwardiejska, Razdolnieńska, Pierwomajska, Biełogorska i Sowiecka. Łatwiej chyba wymienić miejscowości na Krymie, gdzie prąd jeszcze jest i wodociągi działają.
W nocy na 1 lipca drony uderzyły też drugi raz w ciągu tygodnia w stację elektroenergetyczną Zachodnio-Krymska pod Sakami. Słychać było eksplozje i wybuchł pożar – informuje kanał Krymski Wiatr. Stacja ta jest kluczowym ogniwem przesyłu prądu do centralnej i zachodniej części półwyspu, w tym do wszystkich tamtejszych obiektów wojskowych.
“Zakończyliśmy pierwszy etap 40-dniowej operacji całkowitej izolacji Krymu i pozbawienia go zasilania. Odcięliśmy główne szlaki logistyczne. Teraz naszym zadaniem jest konsekwentne niszczenie obrony powietrznej Rosjan. A gdy oczyścimy niebo, zaczniemy po kolei niszczyć obiekty wojskowe, których na Krymie jest około 150” – zapowiada wojskowy ekspert, płk Oleg Żdanow w Glavred.
Uderzenia w coraz słabiej chronione z powietrza obiekty wojskowe już się zresztą zaczęły. W nocy na 1 lipca drony SBU zaatakowały hangary lotniska Saki, gdzie stacjonowały myśliwce Su-30 i Su-30SM. Odnotowano 5 trafień i jeden duży pożar. Co najmniej jeden myśliwiec wartości 30-50 mln dolarów został zniszczony.
A co z Mostem Krymskim – ostatnią działającą, choć od wielu dni zakorkowaną arterią łączącą półwysep z Rosją? Płk Żdanow jest przekonany, że zostanie on zniszczony już w tym roku.
“Putin ma dwie świętości: Moskwę, wokół której tworzy właśnie czwarty pierścień obrony powietrznej i Most Krymski. Ten most ma dla niego znaczenie niemal sakralne, jest symbolem jego władzy. Dlatego Rosjanie gromadzą do jego obrony wszelkie dostępne jeszcze środki” – zauważa ekspert.
“Ale nie sądzę, żeby Most Krymski miał już dużo czasu. Sądząc po działaniach SBU, może zostać zniszczony jeszcze w 2026 roku. Oni chcą wgryźć się w ten most jak bulterier, kiedy tylko Centrum Operacji Specjalnych Alfa do końca zniszczy obronę przeciwlotniczą od strony Tamania i Kerczu, co właśnie robi” – twierdzi płk Żdanow.



Dodaj swój komentarz