Deklaracje Aleksandra Łukaszenki o przyjaźni i braterstwie narodów ukraińskiego i białoruskiego, nie przekonują przedstawiciela oficjalnego Kijowa zasiadającego w podgrupie ds. bezpieczeństwa w ramach prac trójstronnej grupy kontaktowej ds. rozwiązania konfliktu z prorosyjskimi separatystami w Donbasie.
„W pobliżu białorusko- ukraińskiej granicy gromadzi się dużo wojska. To poważne zagrożenie dla Ukrainy, bez względu na zapewnienia Aleksandra Łukaszenki, że z białoruskiej ziemi nie nastąpi agresja przeciwko Ukrainie” – powiedział Jewgienij Marczuk podczas rozmów trójstronnej grupy kontaktowej w Mińsku.
Rosyjscy czołgiści: „My do waszego Łukaszenki w gości przyjechaliśmy”
Wcześniej Marczuk oświadczył, że działania Rosji w Gruzji w 2008 roku, aneksja Krymu i obecne zbliżenie Kremla z Turcją , bardzo zdestabilizowało południowo – wschodnią flankę NATO.
„Praktycznie straciliśmy południowo-wschodnią flankę NATO. Po tym jak Rosja anektowała Krym, przekształca go w bazę wojskową. Przewrót w Turcji, a zwłaszcza zachowanie Erdogana względem Rosji, spotkanie Władimirem Putinem, to jeśli połączymy te puzzle, to z punktu wiedzenia polityczno – wojskowego, strategicznego układu równowagi sił NATO z państwami sąsiadującymi, okazuje się, że krymski przyczółek i wejście Putina do Gruzji znacząco zdestabilizował południowo-wschodnią flankę NATO. Niestety da nas, nie jest to po prostu globalna strategia, dla nas to bliskie sąsiedztwo” – powiedział Marczuk.
Informnapalm: Rosyjskie czołgi pod białoruską granicą to tykająca bomba
Rosyjski ambasador: Dyslokacja wojsk pod granicą Białorusi to prewencja
Zachęcam do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/semperkresy/
Kresy24.pl

