Od wtorku separatyści szykują ofensywę na wielką skalę na całym froncie – alarmują służby wywiadowcze ukraińskiego pułku “Azow”. Mają to potwierdzać przechwycone przez nie rozmowy między dowódcami separatystów. Prawdopodobnie zostanie m.in. zaatakowany Lisiczańsk.
Sztab ukraiński analizuje obecnie te doniesienia. Inne źródła ich jeszcze nie potwierdziły. Zacięte walki toczą się na razie jedynie w rejonie Szyrokino, na wschód od Mariupola. Pod osłoną ognia z wyrzutni rakietowych Grad, 120-milimetrowych moździerzy i czołgów separatyści raz po raz szturmują tę bronioną przez Ukraińców miejscowość. Obowiązującym rozejmem nikt się tu nie przejmuje.
W poniedziałek boje pod Szyrokino trwały przez cały dzień. Z obu stron do walki ruszyły czołgi.
“Od samego rana separatyści rozpoczęli szturm i ostrzał ze 120-milimetrowych moździerzy, zabronionych na mocy rozejmu. Około godziny 11.00 ruszyli na nasze pozycje czołgiem. Nasi czołgiści odpowiedzieli ogniem, niszcząc jeden z punktów ogniowych przeciwnika. Wtedy terroryści zaczęli strzelać z Gradów, a do naszego czołgu z ręcznej wyrzutni rakiet przeciwczołgowych” – czytamy w komunikacie ukraińskiego pułku “Azow”, który broni Szyrokina.
Według Insider, separatystom udało się zniszczyć ukraiński czołg rakietą kierowaną typu Fagot. Dwóch członków załogi zostało rannych.
Kolejne ataki na Szyrokino zostały jednak odparte. Po stronie ukraińskiej czterech żołnierzy zostało rannych. Po stronie separatystów “są straty w ludziach i zniszczony sprzęt”, ale dokładna wielkość tych strat nie jest znana. Wieczorem Ukraińcy podciągnęli do Szyrokino dodatkowe siły. Obecnie trwa tam pojedynek snajperów.
Kresy24.pl / Ukrinform
