
Aleksander Łukaszenka. © Sputnik/ Ilja Pitaliew/t.me/E_V_Kovalchuk
Jedna osoba zginęła, a ośmioro pasażerów – w tym sześcioro dzieci – zostało rannych po uderzeniu drona w autobus przewożący białoruską młodzieżową drużynę sportową. Do tragedii doszło 17 czerwca w obwodzie briańskim w Rosji, gdy grupa jechała na letni obóz w Kraju Krasnodarskim. Moskwa oskarża o atak Ukrainę, jednak Kijów stanowczo zaprzecza i określa te doniesienia jako „prowokację informacyjną”.
Rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, major Andrij Kowaliow, oświadczył, że w czasie wskazywanym przez stronę rosyjską ukraińskie siły nie prowadziły operacji dronowych przeciwko celom w obwodzie briańskim. Według Kijowa oskarżenia wpisują się w szerszą strategię informacyjną Kremla, mającą na celu przerzucanie odpowiedzialności za ofiary cywilne oraz budowanie narracji o „terrorystycznych działaniach Ukrainy”.
Białoruskie MSZ zgodnie z wytycznymi z Kremla potępiło incydent, domagając się wyjaśnień od strony ukraińskiej i określając zdarzenie jako atak wymierzony w ludność cywilną.
Ale uwagę komentatorów zwraca moment pojawienia się informacji o incydencie. Zaledwie kilka dni wcześniej Aleksander Łukaszenka udzielił obszernego wywiadu arabskiej telewizji Al-Arabija. W rozmowie tej padły wypowiedzi interpretowane jako próba złagodzenia napięć z Ukrainą. Białoruski przywódca mówił o konieczności negocjacji, przyznał, że konflikt znalazł się w impasie, a także odniósł się do relacji z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w tonie znacznie bardziej koncyliacyjnym niż dotychczas.
Co powiedział białoruski satrapa o Zełenskim?
„Być może przesadziłem, ale to była odpowiedź na jego niefortunne wypowiedzi: »Tak, mamy 500 celów, tak, wiemy, gdzie jest Łukaszenka. Jutro uderzymy rakietami i dronami«. Milczałem. Nawet wszyscy byli zaskoczeni moim milczeniem. Zrozumiałem: ten człowiek był pod tak wielką presją, młody, niedoświadczony, nie wojskowy. Może coś mu szwankowało w głowie. Milczałem. Ale kiedy zaczęli mi grozić, byłem zmuszony zareagować” – powiedział Aleksander Łukaszenka w wywiadzie dla telewizji Al-Arabija.
I dodał:
„Jeśli Władimir Aleksandrowicz poczuł się urażony, przepraszam go za te słowa. Może nie powinienem był ich wypowiadać, biorąc pod uwagę, że wciąż walczy. Może nie powinienem był wypowiadać się o tym tak ostro. Ale z drugiej strony, powinien zrozumieć, że często mówimy: »Jak śpiewają, tak odśpiewują”.




Dodaj swój komentarz