Aneksja Donbasu nie jest wykluczona. Przed wyborami prezydenckimi w Rosji Kreml może chcieć na nowo rozniecić patriotyczną gorączkę – uważa analityk Radia Wolna Europa Brian Whitmore.
Trwa proces ostatecznej separacji Donbasu od reszty kraju. Ostatnie więzy łączące okupowane terytoria z Ukrainą są przecinane przez zakaz handlu z prorosyjskimi separatystami, wycofywanie interesów ukraińskich oligarchów, wprowadzenie do obiegu rubla na separatystycznych terenach i uznanie przez Rosję dokumentów zbuntowanych republik – wylicza Whitmore.
Spekulując na temat dalszych planów, Whitmor zauważa, że Rosja przygotowuje się albo do uznania niepodległości separatystycznych republik. albo do ich aneksji. Po stronie ukraińskiej zaś widać chęć odcięcia się Rosji: zablokowane zostały rosyjskie portale społecznościowe, w Radzie Najwyższej Ukrainy trwają prace nad przepisami mającymi ograniczyć wpływy moskiewskiego patriarchatu, trwa dyskusja na temat wprowadzenia wiz dla Rosjan wjeżdżających na Ukrainę.
Brian Whitmore zwraca uwagę, że w marcu 2018 roku w Rosji będą wybory prezydenckie. “Aneksja Krymu była dla Rosji jak narkotyk” – pisze analityk RWE i dodaje: “Jak wiemy, narkotyki przestają działać, a powodują uzależnienie. Jeśli narkotyk był tak silny, jak Krym, to czym można go przebić? Myślę, że Kreml może używać Donbasu, by rozniecić na nowo patriotyczną gorączkę, ale czy będzie to narkotyk wystarczająco mocny?”. (Czytaj również: Przesłanie z Berlina dla Ukrainy: Nie rezygnujcie z Donbasu)
Kresy24.pl/interia.pl, PAP
