Szokujące oświadczenia Ukrainy i Rosji po wtorkowych krwawych zamachach w Brukseli. Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasilij Hrycak twierdzi, że eksplozje były “elementem wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję”.
Zdaniem SBU, w zamachach kryje się “rosyjski ślad”. “Teraz będą kłaść to na karb Państwa Islamskiego. Nie będę twierdził na pewno, ale dopuszczam, że to element wojny hybrydowej” – oświadczył Hrycak w czasie wystąpienia na Akademii Kijowsko-Mohylańskiej.
“Szef SBU Hrycak jest kretynem” – tak na oświadczenie z Kijowa zareagował na Twitterze premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Pierwsza reakcja Kremla na zamachy była jednak nie mniej szokująca niż ukraińska.
“W czasie kiedy szef NATO Stoltenberg bez opamiętania walczy z rzekomym rosyjskim zagrożeniem i rozmieszcza wojska na Łotwie, pod samym jego nosem w Brukseli wysadzają w powietrze ludzi” – taki był pierwszy komentarz na Twitterze szefa Komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiej Dumy Aleksieja Puszkowa.
Dopiero godzinę później, po fali oburzenia, którą wywołała ta wypowiedź, Puszkow zamieścił “wyrazy głębokiego współczucia rodzinom osób zabitych w Brukseli”. I tym razem nie powstrzymał się jednak, aby nie wykorzystać kondolencji do celów politycznych: “Europa powinna zrozumieć skąd pochodzi prawdziwe zagrożenie i połączyć swoje wysiłki z Rosją”.
Z kolei przedstawicielka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła, że zamachy w Brukseli to “bardzo smutne skutki polityki podwójnych standardów” w kwestii terroryzmu.
Przypomnijmy, że według napływających najnowszych danych, po serii trzech wtorkowych zamachów na lotnisku i w metrze w Brukseli nie żyją co najmniej 34 osoby, a ponad 100 jest rannych, w tym wiele ciężko.
Kresy24.pl

