Rosyjski MSZ oświadczył, że nie uważa organizacji Hamas i Hezbollah za terrorystyczne, gdyż nie atakują one Rosjan. “Nigdy na terytorium Rosji nie dokonały one żadnych zamachów” – uzasadnił przedstawiciel prezydenta Rosji ds. Bliskiego Wschodu – wiceszef MSZ Michaił Bogdanow.
“Jedne organizacje uważamy za terrorystów, a inne nie. Niektórzy mówią, że Hezbollah to organizacja terrorystyczna, ale my utrzymujemy z nimi kontakty i stosunki, gdyż nie uważamy ich za terrorystów. To legalna siła społeczno-polityczna” – ocenia przedstawiciel rosyjskich władz, cytowany przez Interfax.
Bogdanow dodał, że Rosja nie uważa za terrorystów również Hamasu. “Amerykanie uważają ich za terrorystów, ale my nie” – podkreślił.
Tak więc mamy nową rosyjską definicję terroryzmu: terrorystą nie jest ten, kto podkłada bomby w autobusach czy dyskotekach, ale tylko ten kto atakuje na terenie Rosji. Nawet fakt, że w zamachach dokonywanych przez te organizacje w Izraelu ginęli przecież także mieszkający tam obywatele Federacji Rosyjskiej nie ma najwyraźniej dla Władimira Putina znaczenia.
Podobną opinię wyraził przebywający z wizytą w Izraelu Siergiej Stiepaszyn – były szef rosyjskiego FSB, stojący obecnie na czele rosyjskiej organizacji Imperatorskie Prawosławne Towarzystwo Palestyńskie.
Pytany przez dziennikarzy, czy nie pamięta, że wspomniane organizacje porywały też rosyjskich dyplomatów w Bejrucie i zabiły konsula Arkadija Katkowa, Stiepaszyn odpowiedział: “Lepiej działajmy my, niż ISIS”.
Może więc dokonywane masowo na Żydów ataki nożowników palestyńskich są terroryzmem? – pytali dziennikarze. “Użycie broni białej nie jest terroryzmem. Terroryzm jest wtedy jak ktoś za tym stoi i za to płaci. A napady z nożami to nie ataki terrorystyczne, a coś w rodzaju masowej psychozy” – ocenia były szef rosyjskiej bezpieki.
Kresy24.pl

