Przyjechał sobie Ukrainiec Petro I. do Przemyśla. Na szybę swojego auta nakleił czerwono-czarną flagę UPA. Oburzyło to jednego z mieszkańców, więc zawiadomił policję. Aspirant Marcin Wodzyński nie wszczął jednak nawet dochodzenia, a sprawę umorzył. Uznał, że naklejenie flagi nie było “nawoływaniem do nienawiści”.
Haniebne postanowienie przemyskiej Policji zatwierdziła prokurator rejonowa Beata Starzecka-Skrzypiec. Panu aspirantowi i pani prokurator chcemy więc przypomnieć paragraf 2 Artykułu 256 Kodeksu Karnego:
Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające taką treść albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.
Z kolei paragraf 1 tego artykułu mówi o karze za “nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym, wyznaniowym”. Można, oczywiście, dyskutować, czy wlepienie sobie flagi za szybą samochodu jest “nawoływaniem do nienawiści”, szczególnie jeśli ktoś to robi – jak wynika z tłumaczenia Petra I. – nieco bezmyślnie. Przyznał on, że wiedział, iż jest to flaga UPA, ale nie miał wiedzy o zbrodniczej historii tej organizacji.
To trochę jak dzieciaki noszące koszulki z sadystycznym mordercą Che Guevarą, o którego zbrodniach w rzeczywistości nic nie wiedzą. Ale tak czy siak przechowywanie i propagowanie symboliki totalitarnej i faszystowskiej miało w tym przypadku miejsce bez żadnego wątpienia. Świadome czy niezbyt – to już inna kwestia – to powinno zostać ustalone w dochodzeniu, którego wszczęcia pan aspirant i pani prokurator odmówili.
Czy UPA nie była organizacją faszystowską, nazistowską i ludobójczą? Czy nie głosiła ideologii totalitarnej? No a jaką niby inną? Czy Petro I. nie “sprowadził, przechowywał, przewoził, posiadał i prezentował” jej symboliki? A niby co innego robił?
Można jednak odnieść wrażenie, że pan aspirant i pani prokurator przeczytali tylko paragraf 1 Artykułu 256 – ten o “nawoływaniu do nienawiści” – na jego podstawie łatwo jest umorzyć sprawę. Paragrafu 2 – tego o propagowaniu faszystowskiej symboliki – czemuś “nie dostrzegli”. To tak jakby pan aspirant złapał kogoś na przekroczeniu prędkości, ale skupił się na tym, że delikwent jechał przecież w zapiętych pasach.
Jeżdżenie po mieście z flagą organizacji faszystowskiej i ludobójczej nie jest więc – jak napisano w policyjnym postanowieniu – “publicznym nawoływaniem do nienawiści na tle różnic narodowościowych między Polską i Ukrainą”. (Swoją drogą jakich – na Boga – “różnic narodowościowych”? Chodzi o masową rzeź kobiet i dzieci, a nie o żadne “różnice”!).
Podpowiemy pani prokurator i panu aspirantowi: nie jest to również próba gwałtu, kłusownictwo, mobbing i kierowanie w stanie nietrzeźwym pojazdem mechanicznym. Za to możecie Petra I. nie ścigać. A propagowanie faszyzmu to jest, jest, jest. I waszym obowiązkiem jest egzekwowanie polskiego prawa w tym względzie.
I żeby była jasność – tolerowanie przez policję w Przemyślu reklamy banderowskiego faszyzmu i nazizmu oburza nas w równym stopniu, co chronienie przez funkcjonariuszy w innych miastach Polski pomników i symboli innego zbrodniczego totalitaryzmu – sowieckiego.
Dlaczego Policja i Prokuratura w Przemyślu wybiórczo stosują przepisy Kodeksu Karnego? A może w tym mieście nie obowiązuje już prawo polskie tylko ukraińskie?
Kresy24.pl
