Znad Bałtyku do Moskwy jest naprawdę bardzo daleko. Prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves też nie pojedzie do stolicy Rosji na obchody Dnia Zwycięstwa.
– Prezydent uczci wszystkich ofiar II wojny światowej, która zaczęła się dla Estonii 23 sierpnia 1939 roku (kiedy podpisano pakt Ribbentrop – Mołotow – od red.)… Estonia, podobnie jak cała Unia Europejska odrzuciła niegdysiejsze linie konfrontacji i zamierza umacniać demokratyczną Europę, gdzie losy ludzi, narodów i krajów nie zależą od murów, stref wpływów i tajnych spisków – przekazał słowa prezydenta jego rzecznik prasowy.
Estonia podobnie jak inne państwa Zachodu obchodzi dzień zakończenia działań zbrojnych w Europie 8. maja. W Rosji „Dzień Zwycięstwa w Wielkiej Ojczyźnianej ZSRS” świętuje się dzień później.
Z zaproszenia na przyszłoroczne jubileuszowe obchody 70-lecia nie skorzysta też prezydent Litwy. Dalia Grybauskaite poinformowała o tym w ubiegłym tygodniu. O tym, że w najbliższej przyszłości do Rosji nie wybiera się Barack Obama, poinformowano zaś w Białym Domu, dokąd również niedawno przyszło zaproszenie z Moskwy.
Kresy24.pl/delfi.lt
