Na początku maja litewscy narodowcy planują w Wilnie wielotysięczny wiec. Za strach przed wyborcami i próbę zmniejszenia napięcia przed wyborami uznali odroczenie rozpatrywania przez Sejm oryginalnej pisowni nazwisk.
„Po oryginalnej pisowni nazwisk i podwójnym obywatelstwie mieszkańcy Wileńszczyzny otrzymają, obok Karty Polaka, obywatelstwo polskie. (…) Państwa imperialistyczne wzorują się jedne na drugich, więc przeprowadzając analogię z Krymem i Abchazją, kto może zaprzeczyć, że nie jest to długoterminowy plan Polski” – argumentuje lider narodowców Julius Panka.
Jego partia opowiada się za alternatywną ustawą o oryginalnej pisowni nazwisk, która przewiduje taką możliwość, ale jedynie na dalszych stronach paszportu, zaś w sprawie dwujęzycznych tablic jest kategorycznie za litewską pisownią. W odpowiedzi na projekt socjaldemokratów zezwalający na oryginalny zapis nazwiska na głównej stronie paszportu, przybili ich nazwiska do improwizowanego słupa hańby.
„Już znamy dwóch zdrajców języka litewskiego (którzy zgłosili projekt – red.). Przypominamy, że słup hańby pojawi się przy SEjmie, jeśli ta hańbiąca ustawa ujrzy światło dzienne. Każdy, kto będzie próbował wprowadzić dwujęzyczność, zostanie przybity do tego słupa” – zapowiedział Panka.
Koalicja rządowa przełożyła rozpatrywanie przez Sejm kwestii oryginalnej pisowni nazwisk ma „spokojniejsze czasy” – po wyborach prezydenckich i do Parlamentu Europy. Narodowcy uznali to za strach przed wyborcami i zapowiedzieli na 6 maja wielotysięczny protest przeciwko polityce państwa.
Kresy24.pl/Delfi.lt
