Mieszkańcy Mariupola boją się demiltaryzacji Szyrokino. Zasadnie? “Jeśli chcemy Mariupiola w granicach Ukrainy, trzeba utrzymać Szyrokino. Ma być Mariupol oddany Rosji? To oddajcie go od razu, cofnijcie się do obwodu zaporoskiego, albo jeszcze dalej. Oszczędzicie przelewu krwi” – mówi były dowódca pułku Azow Andrij Biłecki.
“Szyrokino to nasze terytorium i nawet według mińskich porozumień mamy do niego prawo” – argumentuje Biłecki (tzw. pierwsze porozumienie mińskie przewidywało, że Szyrokino ma pozostać pod kontrolą Ukrainy; przedstawiciele ukraińskiego MON postulowali w tzw. grupie kontaktowej z OBWE i Rosją jego demilitaryzację – red. Kresy24).
“Nie można poddawać się dyktatowi międzynarodowych organizacji, a tym bardziej wroga, jakim jest Rosja. Trzeba dbać o własny interes narodowy. Jeśli oddamy strategiczne wzniesienie Szyrokino, oddamy, tak naprawdę, półmilionowe miasto Mariupol (strategiczny port, leżący na jedynej drodze lądowej między Rosją a okupowanym Krymem, ok. 60 km na zachód od rosyjskiej granicy) – twierdzi Biłecki, porównując Szyrokino do wzgórz Golan i odnosząc się do stanowiska władz Izraela, które są przeciwne wycofaniu się z terenów Wzgórz Golan, uważając je za niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa państwu Izrael.
Andrij Biłecki, twórca i dowódca nacjonalistycznego pułku „Azow” uzyskał w ostatnich wyborach parlamentarnych mandat posła. Startował jako kandydat niezależny w jednym z kijowskich okręgów jednomandatowych. Stoi na stanowisku, że Ukraina w formie nowej odsłony Rusi Kijowskiej powinna ściśle współpracować z państwami bałtyckimi, Gruzją oraz innymi sąsiadami w strukturze na kształt Międzymorza, bez oglądania się na Wschód i Zachód.
Kresy24.pl/hromadske.tv

