
W czasie wizyty w Indonezji Aleksander Łukaszenka dobitnie uświadomił prezydentowi tego kraju Prabowo Subianto, że Białoruś to główny kraj Europy i że tylko dzięki niej Indonezja w ogóle istnieje – pisze “z podziwem” opozycyjny publicysta Andrej Broniszewski.
Strzelił nierozgarniętemu Indonezyjczykowi króciutki, jak na swoje możliwości – tak ze 40 minut, więcej nie trzeba – wykład geograficzno – historyczny, aby otworzyć mu oczy na świat, pokazać gdzie leży Białoruś i opowiedzieć, “jak w 1948 walczył o niepodległość Indonezji”. W końcu jest przecież wybitnym historykiem.
“Chcę podkreślić, że Białoruś to centralne państwo Europy” – rozpoczął swoje wystąpienie.
No bo tak: tu jest, rozumiesz, kanał La Manche, a tu są góry Ural, understand? To w środku nazywamy Europa. I dokładnie między tym kanałem i tymi górami jest Białoruś. Śmiało, tknij palcem w mapę i na pewno trafisz. W samym środku. W środku, czyli w centrum. Czyli Białoruś to centrum Europy, to chyba jasne.
Są tam też różne inne kraje, ale to mało ważne. Jeśli chcesz robić biznesy z Europą, to musisz działać z Białorusi, bo od nas jest wszędzie blisko, a z tych państw nie, bo one nie są w centrum.
Po roztoczeniu przed oszołomionym Indonezyjczykiem tej szerokiej panoramy geograficznej, Łukaszenka przeszedł do części historycznej, aby wyjaśnić mu szczegóły indonezyjskiej walki z kolonializmem. Bo przecież człowiek może się nie orientować, jak tam u niego aktualnie w temacie kolonialnego ucisku.
“No więc Indonezja pomyślnie sobie z tym poradziła” – pochwalił. Ale bez pomocy Białorusi nic by z tego nie wyszło. “Białoruska delegacja w 1948 roku kategorycznie występowała na pierwszych sesjach ONZ przeciwko kolonialnemu uciskowi Indonezji i żądała zaprzestania prób siłowego zdławienia indonezyjskiej niepodległości” – przypomniał wybitny mąż stanu.
To oczywiste, że po takim stanowczym białoruskim dictum wszyscy, którzy mieli zakusy na Indonezję musieli odpuścić i wycofać się z podkulonym ogonem. Więc Indonezyjczycy powinni być obecnie wdzięczni Łukaszence aż po grób. Tym bardziej, że przecież w podobny sposób walczy on dziś o pokój na całym świecie.
A do tego dochodzą “głębokie historyczne więzi między narodami Białorusi i Indonezji”, jakże by inaczej. Może wręcz, jakieś “wspólne korzenie”. Pewnie dość głęboko zaryte, ale na szczęście ten wybitny historyk wie, gdzie szukać, więc znajdzie – zapewnia publicysta.


Dodaj swój komentarz