
Ilustracja: AI
Na początku tego roku na manewrach “Combined Resolve” w Niemczech ukraińscy operatorzy dronów bez większego wysiłku rozgromili ćwiczebnie duże amerykańskie pododdziały wyposażone w broń pancerną – ujawnia Wall Street Journal.
Dotychczas tę niezbyt budującą dla amerykańskiego dowództwa informację, próbowano pominąć milczeniem, ale nastąpiły przecieki ze źródeł wojskowych.
Według nich, w ćwiczeniach uczestniczyło 3,5 tys. amerykańskich żołnierzy z Ford Hood (obecnie Fort Cavazos) w Teksasie, którzy przybyli do Europy w ramach rotacji. Ich zadaniem było zdobycie pozycji bronionych m. in. przez siły wzmocnione przez ukraińskie pododdziały 412 Brygady Bezzałogowców Nemesis.
Według źródeł w US Army, Amerykanie byli wyposażeni w “standardowe systemy walki radio-elektronicznej do zwalczania dronów”. Okazało się, że niewiele im to pomogło. Ukraińscy operatorzy łatwo wyśledzili zbliżający się amerykański ciężki sprzęt pancerny i przeprowadzili symulowane zniszczenie tych wojsk – pisze dziennik.
Nie było to zbyt trudne, biorąc pod uwagę tumany kurzu wzniecane przez amerykańskie czołgi i wozy bojowe. Wszystko odbyło się tak błyskawicznie, że aby nie przerywać przedwcześnie ćwiczenia, “zniszczonym” amerykańskim pododdziałom rozkazano wrócić na pozycje wyjściowe i zaatakować ponownie.
Tym razem wykazały się już one większą przezornością, bardziej umiejętnie się rozśrodkowując, maskując i stosując środki WRE. Wynik drugiego starcia mógł być jednak podobny, gdyby nie to, że ukraińskich operatorów przerzucono na stronę atakującą i tym razem ich drony miały za zadanie wspierać szturm – informuje wojskowy urzędnik cytowany przez WSJ.
To zresztą nie pierwszy raz kiedy pododdziały USA zetknęły się z ukraińskimi dronami i przekonały się boleśnie, że ciężki sprzęt pancerny nie ma w takim starciu dużych szans.
Już w 2023 roku jeden z wysokich rangą oficerów amerykańskiej piechoty oddelegowany do szkolenia Ukraińców uświadomił sobie w pewnym momencie, że to Amerykanie powinni uczyć się od nich skutecznego użycia dronów bojowych. Na podstawie ukraińskich doświadczeń opracował program szkolenia, który zaczęto wdrażać w wielu amerykańskich jednostkach – pisze WSJ.
Wiadomość o takim, a nie innym wyniku tego starcia jest o tyle niepokojąca, że przecież Rosjanie w zakresie dronów nie dorównują może technologicznie Ukrainie, ale są za nią tylko trochę w tyle. Mają też równie duże praktyczne doświadczenie ich użycia.
Najwyższy więc czas, by armie państw NATO wyciągnęły z tego konkretne wnioski szkoleniowo – logistyczne, żeby taka przykra niespodzianka nie powtórzyła się kiedyś na prawdziwym polu walki.


