
Ilustracja: AI
Rosyjski “turysta-myśliwy” przyjechał z Briańska pod Homel i zastrzelił chronionego puchacza Bubo bubo, prawdopodobnie jednego z ostatnich na Białorusi. A potem pochwalił się w nagraniu, że go wypcha.
W białoruskim Internecie zawrzało. Nie dość, że ptak cudny i od 50 lat pod ścisłą ochroną, to jeszcze niezwykle rzadki. W odróżnieniu od Polski, gdzie nadal żyje ze 350 par tego gatunku, na Białorusi już prawie ich nie ma. Na przykład w rozległej Puszczy Nalibockiej jeden osobnik przypada na 100 km kw. I właśnie jeden z nich miał pecha spotkać na swej drodze Rosjanina.
Ale jednej rzeczy myśliwy nie wiedział o tej największej sowie Europy (dla wyjaśnienia: każdy puchacz jest sową, nie każda sowa puchaczem). Przypisywana jej mądrość, potężne, hipnotyzujące, pomarańczowe oczy i przerażający nocny głos to bowiem nie jedyne, co ją wyróżnia.
Od wieków bowiem w słowiańskich wierzeniach ludowych prowadzące nocny tryb życia puchacze uważane są za ptaki demoniczne, wcielenie czarownicy lub samego diabła, złowróżbne i zwiastujące rychłą śmierć.
Wystarczy przytoczyć powiedzenia z polskiego folkloru: Sowa na dachu kwili, umrzeć komuś po chwili, czy naśladujące hukanie: Pójdź, pójdź w dołek pod kościołek! – czyli na cmentarz.
W Bośni, nie wolno wręcz było głośno wypowiadać nazwy tego ptaka, by nie ścignąć nieszczęścia, a w Polsce straszono dzieci: Bądź grzeczny, bo cię Bobo weźmie (rzadki przykład, gdy nazwa łacińska – Bubo weszła do folkloru).
Natomiast w wierzeniach rosyjskich istniał łagodniejszy mit, według którego puchacze były strażnikami ukrytych w lasach podziemnych skarbów. Był też makabryczny zwyczaj przybijania zabitej sowy do drzwi stodoły lub chaty, “by odwrócić zły los” i chronić przed demonami. Gdy usłyszano sowę, należało też natychmiast zdjąć buta i założyć podeszwą do góry, a koszulę – na lewą stronę.
Tego wszystkiego “turysta” z Rosji pewnie nie wiedział, więc skarbu nie znalazł. A czy przybije puchacza do drzwi? To akurat mniej by dziwiło, ale już przecież zapowiedział, że go wypcha. “Sam się wypchaj, morderco” – radzą mu na niezależnych forach Białorusini. A jeśli sprawdzi się tylko 1 procent z tego, co mu życzą, to faktycznie “klątwa puchacza” może go dopaść.


