
Fot: Pavel Latushka / Twitter
Groził, że skoczy z mostu do wody.
Białorusin Dmitrij Smoktunowicz został 12 maja wydalony z Polski na Białoruś za przewożenie z granicy nielegalnych imigrantów. Skuto go kajdankami, zawieziono na przejście w Terespolu, zwrócono dokumenty i wysłano na drugą stronę – podaje portal Most, powołując się na jego żonę. Wcześniej pozwolenie na pobyt cofnęła mu także Litwa.
Mężczyzna pracował na Białorusi w więzieniu, a po wyjeździe do Polski jako kierowca TIR-ów i taksówkarz w Białymstoku. W kwietniu 2023 polskie służby zatrzymały go za przerzut nielegalnych imigrantów z granicy. Sprawę jednak podobno wymazano, gdyż jakoby zgodził się współpracować ze śledztwem i pomógł wykryć innych uczestników procederu.
Teraz jednak został deportowany. Przez pewien czas przebywał w “strefie niczyjej” na moście drogowym w Terespolu, a potem zawrócił i usiłował na piechotę znowu dostać się do Polski. Aby mu to uniemożliwić, zamknięto nawet na pewien czas ruch drogowy na przejściu. Mężczyzna wszedł na barierkę i groził, że skoczy z mostu do Bugu.
“W tym miejscu odprawiane są jedynie samochody. Nie odprawiamy pieszych” – poinformował PAP Nadbużański Oddział Straży Granicznej. W końcu po negocjacjach z białoruskimi funkcjonariuszami mężczyzna zszedł z barierki i poszedł z nimi na stronę białoruską.
“Tam już czekało na niego KGB” – poinformował jeden z liderów białoruskiej opozycji na uchodźstwie Paweł Łatuszka, który apelował o cofnięcie przez Polskę decyzji o deportacji. Uzasadniał, że na Białorusi Smoktunowiczowi grozi więzienie, a jego życie i zdrowie jest zagrożone. W Białymstoku została jego żona Natalia i trójka dzieci.
Czytaj także: Oto gdzie i jak szkolą „biednych imigrantów” przed przerzutem na polską granicę!
KAS



