
Fot: Ministerstwo Obrony FR
Koniec snów o morskiej potędze. Z Morza Śródziemnego zniknęły wszystkie rosyjskie okręty wojenne. Pierwszy raz od 2013 roku nie ma ani jednego, przynajmniej według stanu na 1 lipca – wynika z analizy Russian Forces Spotter, którą cytuje RBK.
Powodów utraty obecności wojskowej Rosji w tym regionie jest kilka: morskie restrykcje Turcji, czyli zamknięcie Bosforu i Dardaneli dla okrętów wojennych walczących państw, załamanie się rosyjskich wpływów w Syrii w 2024 roku i utrata tamtejszej bazy morskiej w Tartusie, przegrupowanie okrętów z powodu wojny z Ukrainą oraz konieczność konwojowania własnych tankowców.
Według danych satelitarnych, ostatnie rosyjskie okręty wojenne odpłynęły z Morza Śródziemnego przez Gibraltar w końcu czerwca. Była to fregata Admirał Kasatonow i wojskowy tankowiec Akademik Paszyn.
Główny powód porzucenia Morza Śródziemnego przez Rosjan może być jednak zupełnie inny. Kreml potrzebuje obecnie każdego dolara na prowadzenie wojny i na łatanie dziur w budżecie.
Utrzymywanie na stałe wielkiego zgrupowania okrętów z dala od kraju to olbrzymi koszt, na który Rosji już po prostu nie stać. A wszystko tylko po to, by demonstrować światu swoją “morską siłę”, w którą i tak mało kto już chyba wierzy. Szczególnie po tym, co z rosyjską Flotą Czarnomorską zrobili Ukraińcy.
Moskwa przykłada olbrzymią wagę do wizerunku militarno – mocarstwowego i zapewne decyzja o wycofaniu się z Morza Śródziemnego była dla niej bardzo bolesna. Dlatego eksperci przypuszczają, że gdy tylko pojawi się taka możliwość, Rosjanie spróbują wrócić do tego regionu.
Być może posłuży do tego baza morska, którą od lat chcą zbudować na wybrzeżu Morza Czerwonego w Sudanie. Władze tego kraju się generalnie zgadzają, ale powód opóźnień może być ten sam: brak pieniędzy.



Dodaj swój komentarz