Zmodernizowane przez Rosjan pociski Kalibr 3M14 mogą bez przeszkód porazić dowolny cel na naszym kontynencie – alarmują wojskowi eksperci. W ciągu zaledwie kilku dni Europa zdała sobie sprawę, że jest kompletnie bezbronna.
Zestrzelenie rosyjskiej skrzydlatej rakiety przez obecny system obrony przeciwlotniczej NATO jest praktycznie niemożliwe – leci nisko nad ziemią, omijając wszelkie przeszkody terenowe, nieuchwytna dla systemów radiolokacyjnych. Możliwe jest co najwyżej strącenie jednej na kilkadziesiąt lub kilkaset, gdyby leciały “w stadzie”.
Dotychczas NATO żyło w błogim przekonaniu, że amerykańskie Tomahawki nie mają konkurencji, a rosyjski system rakietowy jest zacofany z powodu przestarzałej elektroniki i nawigacji. Dlatego obrona przeciwlotnicza Sojuszu i USA była nastawiona przede wszystkim na ewentualne wyeliminowanie rosyjskich bombowców strategicznych w rodzaju Tu-160.
Po odpaleniu przez Rosję 7 października br. 26-ciu rakiet z Morza Kaspijskiego w kierunku Syrii świat nagle dowiedział się, że rakiety Kalibr, które jeszcze do niedawna miały zasięg co najwyżej 300 km, teraz mogą przelecieć co najmniej 1600 km, a nawet 2500 km i precyzyjnie trafić w cel, wyposażone w rosyjski odpowiednik systemu GPS, czyli GLONASS.
Co prawda kilka z tych rakiet rozbiło się po drodze na terytorium Iranu, ale nie ulega wątpliwości, że Rosjanie prędko poprawią ewentualne niedociągnięcia. Oznacza to, że cała Europa znalazła się w zasięgu rosyjskich pocisków, których powstrzymanie nie jest możliwe, a opracowane na przełomie lat 70-ch i 80-ch amerykańskie Tomahawki ustępują im pod każdym względem.
Okazuje się, że aby zadać Europie cios jądrowy Rosjanie nie muszą już nawet podrywać z ziemi swoich bombowców, wystarczą do tego małe i nieuchwytne Kalibry wyposażone w głowice jądrowe, które można odpalać nawet ze zwykłego samochodu.
Jedyne co zastanawia, to sprzeczne informacje o ich faktycznym zasięgu podawane przez rosyjską armię: admiralicja Floty Czarnomorskiej mówi o 1600 km, admiralicja Floty Kaspijskiej – o 2500 km. W przypadku celów w Europie niewiele to jednak zmienia.
Obecnie Rosja planuje wyposażyć w rakiety Kalibr 3M14 wszystkie swoje jednostki floty przybrzeżnej i okręty podwodne. Jedyna nadzieja w tym, że nadal nie weszły one do produkcji masowej. Na razie siła rażenia całej rosyjskiej Floty Kaspijskiej odpowiada jednej salwie z amerykańskiego niszczyciela.
Produkcją Kalibrów zajmuje się tylko jeden zakład w Rosji – “Nowator” w Jekaterynburgu, ale nie ma on możliwości produkcji masowej, a dodatkowo przechodzi całkowitą modernizację, która na razie wstrzymuje tempo wytwarzania rakiet.
W dłuższej perspektywie nie ulega jednak wątpliwości, że Rosja jest w stanie wyrównać Kalibrami balans sił nuklearnych na świecie. Nie ulega wątpliwości, że w zakresie potencjału rakietowego Europa i Stany Zjednoczone po prostu zlekceważyły rosyjskie zagrożenie i zwyczajnie przespały swoje bezpieczeństwo.
Kresy24.pl



