– Udział w budowie gazociągu Nord Stream 2 grozi nałożeniem amerykańskich sankcji na firmy związane z tym projektem – powiedziała Sandra Oudkirk z Biura ds. Zasobów Energii Departamentu Stanu USA podczas wizyty w Berlinie.
Oudkirk przypomniała, że zbudowanie kolejnego gazociągu z Rosji do Niemiec pod dnem Morza Bałtyckiego z ominięciem Ukrainy spowoduje, że kraj ten przestanie pełnić tranzytową rolę dla rosyjskiego eksportu gazu do Europy i skończą się jego przychody z tego tytułu.
-Pamiętamy co Rosja zrobiła w przeszłości wobec Ukrainy, zakręcając kurek gazociągu w środku zimy, przez co wiele ukraińskich rodzin nie miało ogrzewania, nie mogło przygotować posiłków. Naszym zdaniem jest to po prostu niegodziwe” – podkreśliła.
Zwróciła też uwagę, że inwestycja ta może posłużyć Rosji do zainstalowania sprzętu szpiegowskiego na Morzu Bałtyckim.
Jak dodała, USA „wywierają tyle siły perswazyjnej, ile mogą”, aby zatrzymać budowę Nord Stream 2, a Kongres dał administracji możliwość nakładania sankcji w związku z projektami rurociągów. Więcej na ten temat tutaj.
Tymczasem 15 maja spółka Nord Stream 2 rozpoczęła w Niemczech budowę drugiego gazociągu z Rosji po dnie Bałtyku równoległego do istniejącego już gazociągu Nord Stream,
Partnerami rosyjskiego Gazpromu w tym projekcie są zachodnie firmy energetyczne: austriacka OMV, niemieckie BASF-Wintershall i Uniper, francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell.
Oprac. MaH, BiznesAlert.pl, Niezalezna.pl


