Dramatyczne szczegóły niedawnej katastrofy ujawniła ukraińska straż graniczna i słowackie MSW. Według nich, wśród 8-miu osób, które zginęły na pokładzie śmigłowca, było dwóch ukraińskich pilotów i 6-ciu nielegalnych imigrantów z Azji Wschodniej bez żadnych dowodów tożsamości, w tym dwie kobiety.
Ustalono już, że maszyna Mi-2 wyprodukowana blisko 50 lat temu, należała do mieszkańca Odessy, który zajmował się przerzucaniem imigrantów przez granicę. To on właśnie siedział za sterami. W swój ostatni lot śmigłowiec wystartował z okolic Lwowa i wylądował na Zakarpaciu.
Tam prawdopodobnie zabrał pasażerów i 11 listopada około godz. 4:00 próbował pod osłoną gęstej mgły i ciemności, lecąc nisko nad ziemią, przelecieć przez granicę w rejonie Użhorodu. Udało mu się zmylić ukraińską straż graniczną, która jedynie słyszała helikopter we mgle, ale nie była w stanie go zlokalizować.
Zaalarmowano jednak straż graniczną Słowacji, która wysłała w pościg własne śmigłowce. Ukraińska maszyna zdołała już wlecieć 35 km wgłąb słowackiego terytorium. Pilot usiłował zgubić ścigających i w gęstej mgle wykonywał bardzo niebezpieczne manewry.
Prawdopodobnie w trakcie jednego z nich popełnił błąd i śmigłowiec runął na ziemię. Zginęli wszyscy na pokładzie. Szczątki znaleziono dopiero dwa dni później.
Kresy24.pl

