Pięknym za nadobne. Rozpętany i cynicznie podsycany przez Rosjan płomień separatyzmu może obrócić się przeciwko nim samym. W Kijowie obiecują pomoc domagającym się autonomii Sybirakom.
– Możliwe, że Syberyjska Republika Ludowa będzie przyszłym partnerem strategicznym Ukrainy – prognozuje Siemion Semenczenko, dowódca legendarnego batalionu ochotniczego „Donbas”. – Chcę powiedzieć wszystkim obywatelom Rosji, tym, którzy są przy zdrowych zmysłach i nie wierzą kremlowskiej propagandzie: kiedy poradzimy sobie sobie z własnymi problemami, koniecznie udzielimy pomocy tym grupom, które walczą o federalizację Syberii przeciwko ugniatającemu ją centrum – oświadczył w programie ukraińskiej telewizji „Szuster Live” Semenczenko.
Marsze pod hasłem ograniczenia na Syberii bezpośrednich rządów Moskwy zaczęto organizować latem tego roku. Mimo pokojowego charakteru akcji na organizowaniu się skończyło, bo władze i specsłużby nie dopuściły do ich przeprowadzenia. Aktywistów zatrzymywano i przesłuchiwano, media ośmielające się poruszać ten temat otrzymywały ostrzeżenia o poważnych konsekwencjach grożących za publikowanie zabronionych treści.
Idee federalizacyjne stały się jednak głośne i to nie tylko na Syberii, lecz i w innych regionach Rosji. I spotkały się z taką samą reakcją w Moskwie. Za to w Kijowie – z sympatią. Inspirator podobnych protestów w Kraju Krasnodarskim Wiaczesław Martynow w obawie przed represjami wyjechał na Ukrainę, gdzie otrzymał azyl polityczny.
Kresy24.pl



