Ukraiński dziennikarz i politolog Wołodymyr Pawliw – krytyk ukraińskiej polityki historycznej – był 10 maja gościem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Polecamy Waszej uwadze wykład, który tam wygłosił, wskazując konieczność oparcia państwa na prawdzie. W wykładzie mowa jest m.in. o ludobójstwie wołyńskim, zacieraniu śladów polskości na Ukrainie i popadaniu w pułapkę kultu OUN-UPA.
Wołodymyr Pawliw jest zachodnioukraińskim intelektualistą, znanym także z publikacji w Polsce. W 2014 roku portal Zaxid.net zamieścił jego tekst “Wybaczcie mi, bracia Polacy” (przypominamy go pod filmem). Pawilw działał w nielegalnym lwowskim czasopiśmie „Postup” które ukazywało się od kwietnia 1989 do lipca 1990 roku. W latach 1991-1995 kierował redakcją kultury kanału telewizyjnego STB. W latach 1998 oraz 2000-2005 mieszkał i pracował w Warszawie jako korespondent „Radia Swoboda”. Od roku 2009 – szef wydziału informacji i stosunków zewnętrznych Ukraińskiego Uniwersytetu Katolikiego we Lwowie oraz Ukraińsko-Polskiego Klubu Dziennikarskiego „Bez Uprzedzeń”. Współpracował m.in. z wydawanym w Polsce tygodnikiem ukraińskim „Nasze Słowo”, „Gazetą Wyborczą” i tygodnikiem „Polityka”.
W opublikowanym w 71 rocznicę rzezi wołyńskiej przez portal zaxid.net tekście Pawliwa „Wybaczcie mi, bracia Polacy!” czytamy m.in.:
„Mój dziad Hryhorij Pawliw w latach 1918-1919 walczył przeciwko nowej Polsce, za co odsiedział półtora roku w Przemyślu. Moi wujkowie Iwan i Mychajło w latach 40. działali w nacjonalistycznej partyzantce, za co zesłano ich do sowieckich obozów. Żaden z nich nie chciał opowiadać, za co konkretnie siedział. Może na ich rękach była krew niewinnych Polaków z Wołynia i Galicji?”.
Pawliw ma żal do swoich przodków, za to, iż nie chcieli opowiadać o przeszłości. „Bo teraz zwracając się do Boga za każdym razem proszę: Panie, nie karz moich potomków, jeśli na rękach mojej rodziny jest krew niewinnie zamordowanych. Zwracam się też do moich licznych znajomych i jeszcze liczniejszych nieznajomych Polaków: wybaczcie mi, bracia!” – napisał Pawliw.
Większość Ukraińców nadal niewiele wie na temat zbrodni wołyńskiej, lub traktuje ją jako wymysł sowieckiej propagandy, chcącej w ten sposób oczernić ukraińskich nacjonalistów. Do zmiany tego stanu nie przyczynił się, niestety, żaden z ukraińskich przywódców.
„Niestety, żaden z nich nie skorzystał z okazji – ani prezydent Krawczuk, ani prezydent oligarchów Kuczma, ani prezydent narodowych utopistów Juszczenko, ani ten, czyje imię niech będzie przeklęte. Nie zorientował się w sytuacji i nowy prezydent Poroszenko. Może zresztą nie ma czasu o tym myśleć, a może status prezydenta wymaga doczekania do okrągłej rocznicy? A przecież przeprosiny nie bolą. Dlaczego do tej pory nie zrozumieli tego ukraińscy politycy i członkowie rządu?” – napisał Pawliw.
Ukraiński publicysta przypomina w tym kontekście o przyjaźni i wsparciu okazywanym jego rodakom przez Polaków. Wymienia m.in. polskich prezydentów: Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego.
„My, Ukraińcy, musimy o tym pamiętać” – podkreśla Pawliw. „Dlatego wybrałem właśnie ten moment pełnego poprawności i współczucia milczenia, by wydać swój cichy głos: nie zapomnieliśmy i nie zapomnimy, a sprawiedliwość musi zwyciężyć. Przyjmijcie teraz moje przeprosiny, a sądzę, że przeprosiny od wszystkich nadejdą później” – kończy swój tekst z 2014 rokuWołodymyr Pawliw.
Kresy24.pl (HHG)

