
Fot: Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych FR
W Kubrińsku w obwodzie jarosławskim Rosji doszło do potężnego wybuchu w zakładzie pirotechnicznym “Saljut Jug”. Według Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych, zginęło 14 osób, a jedna została ranna. Nie znaleziono jeszcze wszystkich ciał pracowników, ale nie ma żadnej szansy, by przeżyli.
Eksplozja miała miejsce 28 września około 16:00, a po niej wybuchł pożar i zaczęły całymi seriami detonować produkowane w tej fabryce fajerwerki i zmagazynowane materiały pirotechniczne. Wkrótce budynki zakładu zawaliły się. Na zdjęciach z miejsca katastrofy widać, że z fabryki w zasadzie “nie ma co zbierać”.
Podmuch detonacji był tak silny, że powyrywał okna i potłukł szyby w 9 okolicznych domach wielorodzinnych, a w całej miejscowości wyłączył się prąd. Według wstępnych informacji, nie była to dywersja, ani atak drona, tylko skutek awarii. Kanał Shot twierdzi, że doszło do krótkiego spięcia w instalacji.
Wszczęto śledztwo i zatrzymano już w Moskwie dyrektora zakładu. Może zostać oskarżony o naruszenie norm bezpieczeństwa ze skutkiem śmiertelnym – podaje Interfax.
Władze obwodu jarosławskiego pilnie ściągają generatory, żeby zapewnić dostawy energii. Ogłosiły też stan wyjątkowy szczebla lokalnego i ogłosiły żałobę w Kubrińsku, gdyż większa część załogi zakładu to miejscowi. Z 15-osobowego personelu zginęli niemal wszyscy, jedyna ocalała kobieta jest ranna.


