
Jan Tokarzewski-Karaszewicz. Fot: szru.gov.ua
W 1918 roku na politycznej scenie odradzającej się Ukrainy pojawił się Polak, Jan Tokarzewski-Karaszewicz, arystokrata i właściciel ziemski z Podola, który związał swoje życie z walką o ukraińską sprawę narodową. Zamiast chronić własne majątki, porzucił je i zaangażował się w działalność dyplomatyczną na rzecz Ukrainy.
Tokarzewski-Karaszewicz pochodził ze starego rodu książęcego herbu Trąby, którego korzenie sięgały XIV wieku. Jego kuzyn Michał Tokarzewski-Karaszewicz był wybitnym polskim dowódcą wojskowym, generałem Wojska Polskiego, legionistą oraz założycielem Służby Zwycięstwu Polski (pierwszej struktury Polskiego Państwa Podziemnego w 1939 roku).
Losy bliskich kuzynów potoczyły się jednak zupełnie inaczej i uosabiają skomplikowaną historię Europy Środkowo-Wschodniej tamtego okresu. Rodzina choć była katolicka i uważała się za polską, Jan już w młodości świadomie określił się jako Ukrainiec.
Na jego wybór wpływ miały idee historyka i polityka Wiaczesława Lipińskiego. Według tej koncepcji o przynależności narodowej człowieka decydować miało przede wszystkim to, z jaką ziemią i jej historią się utożsamia. Dla części polskich kręgów arystokratycznych decyzja Tokarzewskiego-Karaszewicza była trudna do zaakceptowania.
W 1918 roku, na polecenie samozwańczego hetmana, przywódcy Państwa Ukraińskiego Pawło Skoropadskiego, 33-letni ziemianin został radcą ambasady Państwa Ukraińskiego w Wiedniu. Nie wszyscy rozumieli tę nominację. Obawiano się, że polski arystokrata nie zrozumie ukraińskich dążeń niepodległościowych i nie będzie potrafił skutecznie bronić interesów ukraińskiej państwowości.
Stało się jednak inaczej. Tokarzewski-Karaszewicz zaangażował się w działalność dyplomatyczną i próbował zdobyć dla ukraińskiej sprawy poparcie zagraniczne. Rozumiał, że jednym z najważniejszych kierunków jego aktywności powinien być … Watykan.
We wrześniu 1918 roku przekazał tajny list kardynałowi Achille Rattiemu. Przyszły papież Pius XI przebywał wówczas w Warszawie jako wizytator apostolski na Polskę i Litwę. W tym czasie Watykan znajdował się pod wpływem sprzecznych informacji dotyczących przyszłości ziem dawnego imperium rosyjskiego. Rosyjscy emigranci próbowali przedstawiać ukraińskie dążenia niepodległościowe jako niebezpieczny „separatyzm” i źródło problemów. Ukraińscy dyplomaci starali się natomiast przekonać Stolicę Apostolską do poparcia ich państwowych aspiracji i uzyskania międzynarodowego uznania.
Po upadku hetmanatu nadal angażował się w działalność URL i pozostawał związany z obozem Symona Petlury, przywódcy Ukraińskiej Republiki Ludowej.
Późniejsze sowieckie dokumenty określały go wprost jako zwolennika Petlury i Polski. W 1922 roku przejął kierowanie resortem spraw zagranicznych emigracyjnego ośrodka ukraińskiego. W 1924 roku opuścił stanowisko i wyjechał do Francji. Nie oznaczało to jednak końca jego działalności. Przeciwnie.
We Francji Tokarzewski-Karaszewicz działał w środowiskach ukraińskiej emigracji. Był członkiem komitetu „Francja-Wschód”, redaktorem biuletynu „Francja-Ukraina”, sekretarzem generalnym Francuskiego Towarzystwa Ukrainoznawczego. Publikował artykuły i wygłaszał wykłady historyczne.
Właśnie wtedy jego działalnością zainteresowały się sowieckie służby. W połowie lat 30. NKWD Ukraińskiej SRR założyło na niego sprawę operacyjną. Sowieci mieli zresztą problem z ustaleniem nawet podstawowych danych dotyczących arystokraty. W dokumentach występował jako „Książę”, Jan Tokarzewski-Karaszewicz, Tokar-Tokarzewski czy de-Tokari.
Pewne zamieszanie wywołała również książka „Diariusz Hetmana Filipa Orlika”, wydana w Warszawie w 1936 roku. Na jej okładce widniał zapis, że do druku opracował ją „Jan z Tokar Tokarzewski Karaszewicz”. Sowieccy agenci wyciągnęli z tego błędny wniosek, że Tokarzewski-Karaszewicz pochodził ze wsi Tokary lub Tokari na Podolu.
Rozpoczęto poszukiwania miejscowości i jego krewnych. Bezskutecznie. Ale NKWD wciąż śledziło jego kontakty z Zachodem. Dla sowieckich służb Tokarzewski-Karaszewicz był szczególnie interesujący z powodu rozległych kontaktów zagranicznych.
W dokumentach z początku lat 30. odnotowano jego współpracę z Aleksandrem Szulhynem. Obaj mieli zabiegać o poparcie najważniejszych państw europejskich dla ukraińskiego ruchu niepodległościowego. Tokarzewski-Karaszewicz koncentrował się między innymi na Wielkiej Brytanii.
Jeden z sowieckich raportów informował, że miał udać się do Londynu, aby spotkać się z wpływowymi brytyjskimi politykami oraz redakcją „Daily Mail”. W dokumentach pojawiają się nazwiska Stanleya Baldwina i Neville’a Chamberlaina. Sowieci zwracali również uwagę na jego kontakty wśród zagranicznych dyplomatów i znajomość kilku języków.
W 1935 roku Tokarzewski-Karaszewicz miał zaangażować się w organizowanie we Francji „Związku Ukraińskiej Młodzieży Patriotycznej”. Planowano trzy sekcje: kulturalno-oświatową, wojskową i organizacyjną. Według sowieckiego raportu Tokarzewski-Karaszewicz uważał, że należy rozpocząć „aktywniejsze działania” przeciwko bolszewikom, ponieważ uważał, że przeciwnik z każdym dniem stawał się silniejszy.
NKWD potraktowało te informacje bardzo poważnie. Największe zainteresowanie sowieckich agentów wzbudziła jednak informacja o tajnej organizacji działającej w Paryżu. Według raportów miała nosić nazwę „Zakon św. Jura”, odwołującą się do postaci Symona Petlury. Organizacja miała liczyć około 20 osób. Co dokładnie robiła? Tego sowieckim służbom nie udało się ustalić.
W jednym z raportów pojawiła się informacja, że organizacją miał kierować Wasyl Wyszywany, ukraiński arystokrata i były oficer armii austro-węgierskiej. Sowieci odnotowali również podróże Tokarzewskiego-Karaszewicza do Rzymu. Miał tam spotykać się z Wyszywanym oraz przedstawicielami włoskich elit i rozmawiać o sprawie ukraińskiej.
W życiorysie Tokarzewskiego-Karaszewicza był jeszcze jeden element, który musiał zwrócić uwagę sowieckich agentów; Był honorowym kawalerem Zakonu Maltańskiego.
Miał rozległe kontakty w europejskich środowiskach dyplomatycznych, naukowych i arystokratycznych. Był członkiem dyrekcji oraz przewodniczącym rady Międzynarodowego Instytutu Heraldycznego. Po przeprowadzce do Włoch w 1936 roku nauczył się włoskiego, pracował w archiwach i bibliotekach, publikował we włoskich czasopismach, a także został sekretarzem redakcji miesięcznika Zakonu Maltańskiego.
Dla NKWD międzynarodowe kontakty arystokraty nie były jednak wyłącznie działalnością naukową czy społeczną. Sowieckie służby podejrzewały, że mogą one zostać wykorzystane do działań przeciwko ZSRR.
Do końca pozostał przy ukraińskiej sprawie. W latach 1936–1948 Tokarzewski-Karaszewicz mieszkał w Rzymie. Zachowane dokumenty sowieckie niewiele mówią o tym okresie. Później przeniósł się do Wielkiej Brytanii, gdzie nadal działał na rzecz narodów podporządkowanych Moskwie, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy.
Został członkiem Centralnego Komitetu Antybolszewickiego Bloku Narodów oraz przewodniczącym jego delegatury w Wielkiej Brytanii. Publikował także w czasopiśmie „Wyzwołnyj Szlach”, zamieszczając teksty polityczne i historyczne.
Być może częste zmiany miejsca pobytu pomogły mu uniknąć jeszcze bardziej intensywnej operacyjnej obserwacji. W zachowanych materiałach nie ma informacji wskazujących, że NKWD zdołało go zwerbować albo przeprowadzić przeciwko niemu skuteczną operację kompromitującą.
Jan Tokarzewski-Karaszewicz zmarł 18 listopada 1954 roku. Niemal ćwierć wieku później, 7 lipca 1978 roku, jego szczątki przeniesiono do ukraińskiego Panteonu w Bound Brook w stanie New Jersey.
Życiorys tego potomka starego polskiego rodu pokazuje, jak skomplikowane były wybory polityczne mieszkańców dawnych ziem Rzeczypospolitej po I wojnie światowej.


