Dowództwo ukraińskiej armii rozkazało broniącemu Mariupola ochotniczemu batalionowi “Donbas” wyjście z miasta i wycofanie się na Zaporoże – poinformował były dowódca tej formacji, deputowany Siemion Siemionczenko.
“Batalion dostał pisemny rozkaz wycofania swoich oddziałów w inne miejsce dyslokacji. Nadeptywanie na grabie to ulubiony sport wojskowo-politycznego kierownictwa Ukrainy” – oświadczył Siemionczenko, który nie zgadza się z tą decyzją. W końcu lipca “Donbas” dostał rozkaz wycofania się także ze strategicznego Szyrokina na wschód od Mariupola.
Zdaniem Siemionczenki, ukraińskie władze zamierzają przeprowadzić demilitaryzację, czemu batalion “Donbas” jest przeciwny. “Chłopcy pozostają w miejscu swojej dotychczasowej dyslokacji – w Mariupolu” – podkreślił były dowódca batalionu.
Przypomnijmy, że batalion “Donbas” walczył na pierwszej linii frontu od półtora roku, w tym pół roku pod Szyrokino. Według strony rosyjskiej, żołnierze batalionu dopuszczali się licznych grabieży, mordów na cywilach i gwałtów. Strona ukraińska temu zaprzeczała.
Tymczasem szef ukraińskiego Sztabu Generalnego Wiktor Mużenko zapowiedział, że z Donbasu zostaje wycofana cała Gwardia Narodowa Ukrainy. Zastąpić ją ma regularne wojsko, w Mariupolu ma to być brygada piechoty morskiej sformowana na bazie jednostek, które wcześniej wycofały się z Krymu.
“Obrona granic to zadanie regularnej armii. Mamy obecnie wystarczające siły i środki, żeby całkowicie zamienić Gwardię Narodową” – oświadczył Mużenko.
Kresy24.pl


