
Putin. Fot. kremlin.ru
Władimir Putin ponownie wykorzystał argument rzekomego „naruszania praw” ludności rosyjskojęzycznej w państwach bałtyckich. Kremlowski przywódca zapewnił jednocześnie, że Rosja nie planuje działań militarnych przeciwko Europie.
Putin stwierdził, że Moskwa zna sytuację rosyjskojęzycznych mieszkańców państw bałtyckich i ma już przygotowaną strategię reagowania.
„Wiemy, że prawa ludności rosyjskojęzycznej są łamane w krajach bałtyckich. Ale już wiemy, jak reagować i opracowaliśmy konkretne podejście” – powiedział.
Według rosyjskiego przywódcy działania Moskwy mają obecnie odbywać się na poziomie „humanitarnym” i zgodnie z prawem międzynarodowym.
Putin odniósł się również do rosnących napięć między Rosją a państwami europejskimi. Oskarżył kraje UE o celowe przedstawianie Rosji jako zagrożenia i określił takie ostrzeżenia mianem „oszustwa i prowokacji”.
„Nie przygotowujemy się do żadnych działań militarnych z Europą. Nie mamy takich planów i, co najważniejsze, nie mamy ku temu podstaw” – przekonywał.
Deklaracje Kremla pojawiają się jednak w czasie zwiększonej aktywności rosyjskiej w przestrzeni powietrznej i cyberprzestrzeni państw NATO. Państwa bałtyckie należą do krajów szczególnie wyczulonych na rosyjskie działania hybrydowe i presję ze strony Moskwy.
Samo odwołanie się Putina do sytuacji „rosyjskojęzycznych” ma szczególne znaczenie. Kreml od lat wykorzystuje argument ochrony rosyjskojęzycznej ludności jako element swojej narracji wobec państw sąsiednich.


