
Jedno z miejsc, w którym rosyjscy żołnierze i siły bezpieczeństwa torturowali ukraińskich więźniów podczas okupacji Chersonia
To nie były pojedyncze przypadki ani wybryki pojedynczych rosyjskich żołnierzy. Seksualne tortury wobec ukraińskich więźniów miały charakter systemowy i stanowiły element metod stosowanych podczas przetrzymywania jeńców oraz cywilów.
W najnowszym raporcie organizacji Truth Hounds i Międzynarodowego Partnerstwa na rzecz Praw Człowieka (IPHR), na który powołuje się portal svaboda.org, udokumentowano relacje 212 mężczyzn z okupowanych terenów południowej i wschodniej Ukrainy. Większość świadectw pochodzi z obwodu chersońskiego. Opisy ofiar są wstrząsające, a jednocześnie – jak podkreślają autorzy raportu – wykazują powtarzalne schematy, mimo że dotyczą miejsc oddalonych od siebie o setki kilometrów.
Jednym z byłych więźniów jest Ołeksandr Maksymienko. W 2022 roku został porwany przez rosyjskie wojsko wraz z żoną. Oboje spędzili ponad miesiąc w niewoli. Mężczyzna wspomina, że podczas przesłuchań stosowano brutalne tortury psychiczne i fizyczne, a wobec wielu zatrzymanych dochodziło również do przemocy seksualnej.
Najbardziej szokujące są opisy metod stosowanych przez oprawców. Według relacji świadków więźniów przywiązywano do krzeseł, a przed użyciem prądu wypowiadano szydercze słowa: „Teraz możesz zadzwonić do Zełenskiego”. Podobne historie pojawiały się również z odniesieniami do Joe Bidena czy Donalda Trumpa. Zdaniem byłych więźniów powtarzalność tych zachowań mogła świadczyć o wcześniej wypracowanych metodach zastraszania.
Autorzy raportu wskazują, że najczęściej dokumentowaną formą przemocy było rażenie prądem najbardziej wrażliwych części ciała. Ich zdaniem podobieństwo relacji z różnych miejsc może świadczyć o istnieniu wspólnego wzorca działania stosowanego przez osoby odpowiedzialne za przesłuchania.
Według Truth Hounds więźniowie byli przetrzymywani zarówno w prowizorycznych piwnicach i garażach, jak i w oficjalnych aresztach oraz zakładach karnych. Organizacja twierdzi, że w tych miejscach obecni mieli być nie tylko żołnierze, lecz również funkcjonariusze rosyjskich służb, w tym FSB, Rosgwardii i Federalnej Służby Więziennej. Raport przytacza również relacje wskazujące, że przedstawiciele tych formacji mieli uczestniczyć w przesłuchaniach lub wydawać polecenia dotyczące stosowania przemocy.
Podobne wnioski przedstawiała wcześniej Niezależna Międzynarodowa Komisja Śledcza ONZ badająca naruszenia prawa podczas wojny w Ukrainie. Komisja uznała, że przemoc seksualna stanowi element szerszego systemu tortur i może być kwalifikowana jako zbrodnia przeciwko ludzkości.
Dramat ofiar nie kończy się jednak z chwilą odzyskania wolności. Byli więźniowie zmagają się z zespołem stresu pourazowego, problemami zdrowotnymi, utratą zębów, zaburzeniami funkcji rozrodczych oraz trudnościami w życiu rodzinnym. Wielu przez długi czas nie jest w stanie opowiedzieć o tym, czego doświadczyli.
Dlatego powstały inicjatywy, w których pomoc świadczą osoby, które same przeszły przez rosyjską niewolę. Program „Równi Równym” opiera się na wsparciu byłych więźniów dla kolejnych ocalałych, łącząc rehabilitację psychologiczną i fizyczną.
Ukraińska Prokuratura Generalna prowadzi obecnie 401 postępowań dotyczących przemocy seksualnej przypisywanej rosyjskim żołnierzom wobec ukraińskich cywilów. Śledczy podkreślają jednak, że rzeczywista liczba ofiar może być znacznie wyższa, ponieważ wiele osób nadal nie jest gotowych mówić o swoich doświadczeniach. Zgromadzone materiały mają w przyszłości posłużyć jako dowody w postępowaniach, w tym przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze.




Dodaj swój komentarz