Prowokacja, cynizm czy skrajna głupota? W 73. rocznicę Rzezi Wołyńskiej polskojęzyczny portal Wschodnik publikuje (również jako swoje redakcyjne credo?) „instruktaż” przewodniczącego OUN Bohdana Czerwaka, jakie kroki powinna podjąć Ukraina w reakcji na polskie plany ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa OUN i UPA na Kresach.
Tekst Czerwaka pojawił się pierwotnie w radiosvoboda.org 20 czerwca. Redakcja Wschodnika zamieszcza go jednak dzisiaj – z datą 11 lipca (!) – jako główny tekst publicystyczny. Nic dodać, nic ująć!
Bohdan Ostapowicz Czerwak jest przewodniczącym KM OUN – ukraińskiej nacjonalistycznej organizacji zarejestrowanej w 1995 roku. Jak deklarują jej członkowie, KMO OUN jest kontynuatorką działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Oto co powinna, zdaniem Czerwaka zrobić Ukraina (w oryginale można się z tekstem zapoznać tu). Poniżej zamieszczamy przekład obszernych fragmentów:
“Przede wszystkim należy zrezygnować ze “strusiej polityki”, nie udawać, że w Polsce nie dzieje się nic istotnego, a w końcu stanąć w obronie swoich interesów narodowych, nie zważając na to, że to może się to nie spodobać Polakom” – pisze Czerwak i robi “historyczną” wykładnię OUN tego, jak wyglądało “depolonizowanie” Wołynia:
“W 1941 roku Wołyń znalazł się pod okupacją Niemiec. Logika zdrowego rozsądku podpowiadała, że w takich warunkach Polacy, którzy pozostali na Wołyniu, nie powinni wchodzić w konflikt z Ukraińcami. Ale polski rząd emigracyjny, który przeniósł się do Londynu, wydał rozkaz, by właśnie na Wołyniu utworzyć podziemną formację zbrojną– Armię Krajową (AK), która miała na celu utrzymać Wołyń w składzie przyszłego państwa polskiego.
Na ten okres przypada proces aktywnego formowania ukraińskich nacjonalistycznych formacji zbrojnych. W lipcu 1941 roku na Wołyniu powstała Ukraińska Powstańcza Armia “Poleska Sicz” pod wodzą atamana Tarasa Bulby Borowca. Później zaczęły działać oddziały bojowe OUN.
Ukraińskie organizacje nacjonalistyczne walczyły nie po prostu z okupantami, ale o utworzenie na ukraińskich ziemiach etnicznych niepodległego państwa. To nieuchronnie powodowało konflikt z AK i polskim rządem w Londynie, który wciąż uważał Wołyń za ziemię polską.
Wiosną 1943 r. Niemcy przygotowywali kolejną zsyłkę młodzieży na roboty do Niemiec. Do tej akcji zaangażowano ukraińską policję, jednak odmówiła ona pomocy Niemcom. W Zdołbunowie naziści rozbroili za to policjantów: 12 osób rozstrzelano, a pozostałych wywieziono do Rzeszy.
Ten incydent dał impuls do masowego przejścia części ukraińskiej policji w szeregi OUN i UPA oraz wzmocnienia niemieckich represji wobec Ukraińców.
Okoliczności komplikował fakt, że w szeregi policji zaczęli masowo wstępować Polacy. Bardzo często tworzono ekspedycje karne z ich udziałem, które jeździły po wsiach Wołynia i prześladowały cywilną ludność ukraińską. W kwietniu 1943 roku polskie oddziały policyjne znajdowały się w wielu rejonach, miastach powiatowych, majątkach państwowych Wołynia. To właśnie Polacy bardzo często prowokowali występy Niemców przeciwko cywilnej ludności ukraińskiej.
Ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy, stały się wydarzenia z dnia 17 marca 1943 roku w miejscowości Remel w obwodzie rówieńskim. Tutaj karne oddziały SS nie bez pomocy polskiej policji krwawo rozprawiły się z cywilną ludnością ukraińską. Zamęczono i rozstrzelano 615 niczemu niewinnych mieszkańców wsi. Ocalało tylko 70 jej mieszkańców. Według zeznań wielu świadków udało się ustalić przyczyny straszliwego pogromu. Okazało się, że “wina” Ukraińców polegała na tym, że przyjęli do swoich rodzin byłych jeńców armii radzieckiej – wschodnich Ukraińców.
Przy okazji, nie tylko Niemcy i AK otwarcie występowały przeciwko lokalnej ludności ukraińskiej. W 1942 roku na Polesie i Wołyń udały się specjalne oddziały czerwonych partyzantów, mające walczyć z Niemcami i UPA, w szeregach których było sporo polskich komunistów.
Nie zwlekano z odwetem. UPA postanowiło zdepolonizować Ukrainę Zachodnią, w szczególności Wołyń. Polakom polecono, by w ciągu 48 godzin wyjechali za Bug lub San. Od tego momentu rozpoczyna się ukraińsko-polska wojna na Wołyniu.
Apogeum konfliktu przypadło na lipiec 1943 roku. Polskie źródła odnotowały, że w tym czasie odbyło się około 300 antypolskich akcji. Większość z nich dotknęła przede wszystkim powiatu sarneńskiego, kostopolskiego, rówieńskiego i zdołbunowskiego. Odwet miał miejsce w powiecie dubieńskim oraz łuckim. Na przełomie lipca i sierpnia przeniósł się na powiat horochowski , kowelski i włodzimierski. W sierpniu – na lubelski.
Bez wątpienia świadczy to o planowym charakterze działań ukraińskich nacjonalistów i ich staraniach, by wyprzeć Polaków poza historyczne granice ukraińsko-polskiej granicy.
Jest oczywiste, że także Polacy nie siedzieli z założonymi rękami. W ciągu 1943 roku na Wołyniu działało ponad 100 polskich organizacji samoobrony. Przede wszystkim, polskie bazy oporu działały w miejscowościach Przebraże w powiecie łuckim, Huta Stepańska i Stara Huta w powiecie kostopolskim, Pańska Dolina w powiecie dubieńskim, Zasmyki w powiecie kowelskim, Biłyn w powiecie włodzimierskim i innych. Większość z nich nie wytrzymała nacisku UPA i została zniszczona. Dopiero pod koniec 1943 roku atak oddziałów UPA został wstrzymany.
Tutaj również należy wspomnieć, że, szukając możliwości zemsty na Ukraińcach, sporo Polaków wstępowało w szeregi radzieckich partyzantów. Na Wołyniu 7 tysięcy Polaków znajdowało się w składzie różnych “czerwonych” grup partyzanckich. To również dolewało oliwy do ognia, ponieważ wojska radzieckie i byli wrogiem numer jeden dla żołnierzy UPA i cywilnej ludności ukraińskiej”.
“Ukraina ma więc wszelkie podstawy – wywodzi Czerwak – by w dialogu ze stroną polską dążyć do uwzględnienia takich zasadniczych aspektów:
1. Działania bojowe strony ukraińskiej, przede wszystkim OUN i UPA, miały tylko jeden cel – uwolnić terytorium Wołynia od sił okupacyjnych, wśród których Polacy, w szczególności Armia Krajowa, uważali Wołyń za część Polski.
2. Należy wspomnieć, że Polacy ściśle współpracowali z komunistami i czerwonymi partyzantami, którzy byli dla OUN i UPA głównym wrogiem, a to tylko pogarszało ukraińsko-polską zbrojną konfrontację.
3. Akcje odwetu ze strony OUN i UPA nie rozszerzały się na tradycyjne polskie tereny.
A co najważniejsze – pisze współczesny przywódca OUN – OUN i UPA były uznane i chronione przez ukraińskie prawo, wobec czego państwo ukraińskie nie pozwoli nikomu, by obrażać ich honor i godność”.
Kresy24.pl/radiosvoboda.org/wschodnik.pl
