„Nie ma i nie będzie chińskiej ekspansji” – zapewniał w LifeNews gubernator Zabajkala Konstantin Ilkowski, komentując możliwe skutki oddania Chińczykom w dzierżawę kilkuset tysięcy hektarów Syberii.
„Raptem 200-220 obywateli ChRL otrzymywało do tej pory rocznie zezwolenie na pobyt lub obywatelstwo. Zawieranych małżeństw też było niewiele: 10-20, a dzieci rodziło się od 10 do 15. O jakiej ekspansji mówimy!” – mitygował gubernator swoich rodaków, zaniepokojonych tym, że bratni naród chiński weźmie we władanie to, o co od dziesięcioleci zabiega.
Spotykałem się z kobietami Zabajkala – dodał Ilkowski. Co z tych spotkań wynikło? Sybiraczki przekonały go, że są „niewymownie zadowolone” z mężów rodem z Chin, bo są pracowici i wódki nie piją. Gubernator jest przekonany, że liczba Chińczyków w Syberii Wschodniej i na Dalekim Wschodzie absolutnie nie jest obecnie dla Rosji zagrożeniem.
Teraz może jeszcze nie, komentują oponenci. Chiny nigdy nie skrywały, że pewnego dnia zrealizują roszczenia do części terytoriów Rosji wschodniej, które uważają za swoją prawowitą własność.
Pewnego dnia Chiny mogą zechcieć, by mapa odzwierciedlała tę rzeczywistość – pisze Mariusz Cysewski w art. „Chiny-Rosja: Dlaczego Chiny chcą odzyskać Syberię” (polecamy). Co więcej, Pekin może sięgnąć po strategię samej Rosji: wydać paszporty chętnym na spornych terytoriach, a potem wkroczyć z wojskiem, by „chronić” swych obywateli. Wtedy nawet „niewymownie zadowolone” z chińskich mężów Rosjanki mogą się okazać niewystarczającym atutem.
Kresy24.pl
