
Fot: sieci społecznościowe
Katastrofa rosyjskiego bombowca strategicznego Tu-95MS na Dalekim Wschodzie przyniosła solidne źniwo w szeregach kadry oficerskiej. Wśród ofiar są dwaj podpułkownicy i dwaj majorzy. Co najmniej trzech z nich organizowało bądź przeprowadzało uderzenia rakietowe na Ukrainę.
Do katastrofy doszło 29 września w pobliżu wsi Krasnaja Jarowa w obwodzie amurskim. Rozbił się Tu-95MS należący do 182. ciężkiego pułku bombowego z bazy „Ukrainka”. Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony maszyna wykonywała planowy lot szkoleniowy i nie miała na pokładzie uzbrojenia. Jako możliwą przyczynę wskazano wybuch paliwa w powietrzu.
Początkowo rosyjskie władze informowały o sześciu ofiarach. Później lokalne media ustaliły, że na pokładzie było dziewięć osób. Jedna została ranna, a osiem zginęło.
Jak wynika z informacji przywoływanych przez „Espreso” i ustaleń grupy OSINT DUKE BG, w katastrofie zginęli m.in. oficerowie zajmujący wysokie stanowiska w rosyjskich jednostkach bombowych. Jednym z nich był 43-letni podpułkownik Fiodor Pawlukow, zastępca dowódcy 182. pułku ds. szkolenia lotniczego. Wcześniej dowodził eskadrą. Ukraiński wywiad wojskowy umieścił go na liście rosyjskich wojskowych podejrzewanych o udział w organizacji ataków powietrznych.
Kolejną ofiarą był 40-letni major Andriej Łobanow, zastępca dowódcy eskadry tego samego pułku. Według ustaleń śledczych uczestniczył bezpośrednio w działaniach bojowych. 29 maja 2023 roku miał dowodzić Tu-95MS, który odpalił sześć pocisków manewrujących przeciwko celom infrastrukturalnym na Ukrainie.
Zginął również 36-letni major Andriej Gierasimow, dowódca eskadry 121. pułku bombowego z bazy w Engelsie. Jego jednostka odgrywała istotną rolę w rosyjskich atakach rakietowych na ukraińską infrastrukturę energetyczną.
Skala działań rosyjskiej strategicznej awiacji jest ogromna. Według przywołanych danych od lutego 2022 roku do sierpnia 2025 roku bombowce Tu-95MS i Tu-160 odpaliły przeciwko Ukrainie 2354 pociski manewrujące Ch-101, Ch-555 i Ch-55SM.



